koncert Adriana Belew "bez BELEW"
więcej >>
w czerwcowym numerze TR ukazała się informacja elektryzująca wielbicieli cudnego głosu Adriana Belew - w ramach Warsaw Summer Jazz Days zagra Crimson Garden w składzie - m.in. - ADRIAN BELEW, Pat Mastelotto, Tony Levin i Trey Gunn;
a potem, gdy bilet na koncert został już zakupiony, radość oczekiwania zaczęła mieszać się z wątpliwościami bo nigdzie nie można było znaleźć informacji potwierdzających udział Adriana Belew w projekcie CRIMSON GARDEN, poza zapowiedziami organizatora WSJD których pewne wersje zostały opatrzone zwrotem "być może", a zapytany e-mailem w przeddzień koncertu czy AB na pewno wystąpi odpowiedział że "bez BELEW", tylko tyle(!) bez wyjaśnienia dlaczego "bez";
w takiej sytuacji można pomyśleć że być może (a może właśnie "na pewno") od początku wiadomo było (organizatorowi) że AB nie przyjedzie a jego nazwisko miało tylko przyciągnąć fanów artysty na koncert jego kolegów...
można się trochę zdenerwować ale przecież nie można się obrazić na muzykę! więc na koncert iść trzeba
i to była słuszna decyzja bo jednak ci którzy dali się "być może" wkręcić nie muszą tego żałować;
cały koncert składał się z trzech części - jako pierwsi swój projekt TU zaprezentowali Pat Mastelotto i Trey Gunn; potem na scenie pojawił się STICK MEN w składzie: Tony Levin, Pat Mastelotto i Michael Bernier w ostatniej odsłonie wystąpili wszyscy muzycy jako CRIMSON GARDEN;
początek wieczoru nie był porywający ale okazał się ciekawy (TU), pierwsze cieplejsze emocje w nieludzko wyziębionej Sali Kongresowej (przeklęta klimatyzacja!) zaczęły się pojawiać gdy swój występ rozpoczął STICK MEN i do publiczności przemówił TONY LEVIN, potem
muzyka pognała zdecydowanie daleko od jakiejkolwiek odmiany jazzu w kierunku hard rocka i heavy metalu, Kongresowa została zdobyta, a bohaterem wieczoru został PAT MASTELOTTO - mistrz!!!

po raz kolejny zachwycił w Warszawie
więcej >>
po dwóch latach od pamiętnego pierwszego koncertu w Stodole Serj boski Tankian wrócił do Warszawy, tym razem z projektem Elect The Dead Symphony (który po raz pierwszy został zaprezentowany
w 2009 roku w Nowej Zelandii w towarzystwie 70-osobowej orkiestry)
i w sprzyjającej temu wydarzeniu ładnej scenerii Amfiteatru w Parku Sowińskiego
wystąpił w towarzystwie poznańskiej orkiestry L'Autunno
(to niesamowite, że w każdym kraju towarzyszą mu lokalni muzycy!);
pełen pozytywnej energii i entuzjazmu, pięknie radosny Serj pojawił się w swoim białym garniturku (tym razem bez cylindra)
i od razu dał odczuć że jest pod dużym wrażeniem bardzo żywej reakcji tłumnie wypełniającej amfiteatr publiczności,
szczególnie spodobało mu się skandowane: OR!KIE!STRA! w tym była MOC i on też wyraźnie to poczuł;
nawet kilkakrotnie prowokował tłum żeby znów usłyszeć: OR!!!KIE!!!STRA!!! ;)
w trakcie występu pojawiały się prezenty - polska flaga oraz bukiet kwiatów dla Serja,
a dla nas bonusy - Serj zaśpiewał dwa nowe utwory z mającego się wkrótce ukazać jego nowego solowego albumu "Imperfect Harmony" i tak jak sam od razu zapowiedział tutaj zaaranżowane specjalnie na orkiestrę, zgodnie z formułą koncertu, natomiast na płycie ich brzmienie będzie połączeniem elekroniki, orkiestry, jazzu i rocka bo właśnie taki będzie nowy materiał;
punktem kulminacyjnym tego wspaniałego wieczoru było zejście artysty ze sceny, wmieszanie się w publiczność i wspólne zaśpiewanie "Empty Walls" (dziękujemy za zaufanie!!!);
ta formuła wyraźnie się sprawdza - Serj boski Tankian genialnie połączył rock z instrumentami symfonicznymi, to był jego kolejny cudny i od początku do samego końca porywający koncert, którego koniec nastąpił (jak zwykle) zbyt szybko więc: see you next time!

to już kolejna w tym roku strata w świecie muzyki R.I.P. Paul Gray
więcej >>

"Nobody's Daughter" - którego premierę kilkakrotnie zapowiadano i odwoływano (można było kilka razy zwątpić czy kiedykolwiek powstanie) - czwarty album w dyskografii Hole, z którego oryginalnego składu pozostała już tylko jego liderka,
powstawał przez pięć burzliwych lat, w czasie których LOVE zdążyła
zaliczyć m.in. pobyt w klinice odwykowej oraz areszcie domowym; i jak to często w takich okolicznościach bywa pomogli przyjaciele, m.in. Linda Perry, Billy Corgan i Michael Beinhorn, dzięki którym płyta właśnie się
zmaterializowała;
efekt końcowy tego długiego procesu tworzenia pozytywnie zaskakuje,
mocną stroną albumu jest jego zróżnicowane tempo, tutaj
piosenki rockowe - szybkie i bardzo szybkie, głośne i jeszcze głośniejsze - przeplatają się z balladami inspirowanymi twórczością Boba Dylana i Fleetwood Mac, Courtney Love kilkakrotnie sięga po gitarę akustyczną i pojawiają się zaskakujące kompozycje w których początkowy folkowy motyw łagodnie rozwija się i nabiera rockendrollowego pazura;
a wszystko to idealnie ze sobą współbrzmi,
co w połączeniu z drugą mocną stroną tego albumu - ciekawymi tekstami - układa się w interesującą całość;
"Nobody's Daughter" wciąga, chce się tego słuchać nie_jeden_raz, koniecznie głośno!

nareszcie (!) będzie okazja obejrzenia "ALL TOMORROW`S PARTIES" z udziałem (m.in.) The Mars Volta; dokument ten znalazł się w programie tegorocznego Planete Doc Review, który startuje w maju; duże brawa dla organizatorów festiwalu.