terazrock.pl
13
Wiesław Weiss | 11 marca 2017
Artykuły 1515V  

Felieton autorstwa Wiesława Weissa opublikowany został w marcowym wydaniu miesięcznika „Teraz Rock”.

Czy rock może zmienić świat? Wezwał mnie do tablicy Jacek Nizinkie­wicz, autor jednego z felietonów publikowanych w tym numerze, i niejako zmusił, bym wypowiedział się na ten temat. Cóż, przyznaję, nie bardzo wierzę w to, że sztuka, a rock jest przecież formą wypo­wiedzi artystycznej, może w sposób realny wpływać na losy świata. Podzielam w tej kwestii zdanie Micka Jaggera, który w piosence Street Fighting Man, zainspirowanej przez rewoltę młodzieżową końca lat 60., śpiewał przecież: Cóż może zrobić biedny chłopak poza śpiewaniem w rock’n’rollowej kapeli?

Kup marcowego „Teraz Rocka”!

Muzycy nie wygrywają wojen, chociaż mogą oczywiście skłaniać swoich słuchaczy do refleksji nad przejawami niesprawiedliwości w otaczającym świecie, wpływać na ich sposób myślenia o rzeczywistości, mobilizować do aktywności społecznej. Tak jak robił to Bob Dylan, którego uważam za jednego z najwybitniejszych artystów rockowych i któremu kibicuję niemal od początku jego twórczej drogi. I który moim zdaniem rzeczywiście wpłynął na poglądy kilku pokoleń Amerykanów, a być może nie tylko Amerykanów (na pewno nie Polaków, chociażby dlatego, że znajomość języka angielskiego była u nas w latach 60. i 70. dość skromna, a zespół dylan.pl jeszcze wtedy nie istniał). I bez wątpienia miał mniejszy lub większy wpływ na to, że dla wielu młodych Amerykanów w latach 60. segregacja rasowa stała się czymś nie do pomyślenia. Chociaż pokolenie ich ojców, zwłaszcza na południu kraju, nie wyobrażało sobie świata bez tej segregacji. Ale Dylan w sposób bezpośredni nie wpłynął przecież na zniesienie nikczemnych praw, które jeszcze w drugiej połowie lat 60. dyskrymi­nowały ciemnoskórych obywateli kraju. Chociaż być może jego antyrasistowskie piosenki, których zresztą nie było wcale tak wiele, miały jakiś tam wpływ na to, że wiele lat później kolejnym prezyden­tem Stanów Zjednoczonych mógł zostać Barack Obama.

Jedną rzecz chciałbym jednak zauważyć i podkreślić. Dylan zawsze był i pozostaje do dziś poetą, nie publicystą (i jako poeta, nie publicysta, został wyróżniony literacką Nagrodą Nobla). I nawet kiedy podejmował tematy społeczne i polityczne, pozostawał poetą, nie publicystą. Jego piosenki zawsze, no, prawie zawsze, publicystyki unikały (było kilka wyjątków, jak Hurricane, rzecz o niespra­wiedliwym zdaniem artysty oskarżeniu w jawnie rasistowskim procesie znanego boksera Rubina Cartera o zabójstwo i zarazem próba rozpętania kampanii o uwolnienie go z więzienia, co się udało). Bo sztuka z publicystyką nie idzie w parze. I tylko tyle chciałem powiedzieć w cytowanej tak obficie przez Jacka Nizinkiewicza rozmowie.

Dylan zawsze miał umiejętność nadawania swoim tekstom czy raczej swojej śpiewanej poezji wymiaru uniwersalnego. Nie agitował (nawet wspomniany Hurricane elementu agitacji nie zawiera). Nie politykował. Pokazywał jedynie zło. I skłaniał do refleksji nad nim. Taka moim zdaniem jest powinność artysty.

Nie mnie jednak oceniać tych, którzy chcą się angażować w politykę w sposób bezpośredni. Wspie­rać swoich kandydatów w wyborach. Atakować tych, którzy im nie odpowiadają ( jak robi to zespół Green Day, o czym więcej w numerze). Nawoływać do poparcia takiej lub innej inicjatywy ustawo­dawczej. Czy, jak Paweł Kukiz, przejść z estrady na sejmową mównicę i wziąć aktywny udział w życiu politycznym. To ich sprawa. Jeśli nadal potrafią tworzyć dobre piosenki, będę ich słuchał. Także wtedy, gdy będą to piosenki polityczne (moja powieść Biała wódka, czarny ptak też jest właściwie po­wieścią polityczną!). Ale jeśli potrafią tylko agitować, będę traktował ich już wyłącznie jak polityków.

Jacek Nizinkiewicz pisze w swoim felietonie: O tym jest dla mnie rock. O decydowaniu za samego siebie. O zmianie, dojrzałości, walce i zrzucaniu kajdan czy raczej nienakładaniu ich sobie. Rock to wolność, a wolność to odpowiedzialność... Pełna zgoda. Mnie jedynie nie podoba się, kiedy rock – czy szerzej: sztuka – staje się narzędziem propagandy. Nawet w najbardziej słusznej sprawie.

Wiesław Weiss

Komentarze (13)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Poziom: 4
Zbyszek62 dodano: 11.03.2017, 18:31 #1
O poglądach i agitce panów z Green Day , którą uprawiają na sztuce opłaconej przez fanów , można czytać na łamach TR , gdzie o tym dużo się pisze , niestety . Dla mnie Green Day nie jest żadnym muzycznym guru . Tym bardziej politycznym . W ogóle to nawiązywanie do polityki i ujawnianie swoich poglądów politycznych na łamach TR uważam za nieporozumienie . Nie idżcie tą drogą .
Ukryj odpowiedzi (5)
bbfan [77.254.***.***] do Zbyszek62 dodano: 12.03.2017, 11:40 #2
Green Day to debile. Jak inaczej nazwać słowa wokalisty na koncercie w Polsce o tym, że "Trump odbiera kobietom prawa do dysponowania swoim ciałem..." Przeczytałem to w Teraz Rocku...
Poziom: 8
mourningsun do Zbyszek62 dodano: 13.03.2017, 14:22 #3
Trafnie podsumował ich Johnny "Rotten" Lydon w rozmowie z TR... Edytowano 1 raz. Ostatnio: 13.03.2017, 14:22
Rychu [157.25.***.***] do mourningsun dodano: 14.03.2017, 08:29 #4
Nie no, Rotten to przecież intelektualista jest.
bbfan [77.254.***.***] do Rychu dodano: 14.03.2017, 21:50 #5
Żeby mądrze mówić nie trzeba być intelektualistą...
Kokka [157.25.***.***] do bbfan dodano: 15.03.2017, 09:44 #6
Ale trzeba mieć w głowie poukładane.
Poziom: 17
Tomas71 dodano: 12.03.2017, 18:21 #7
Niech muzyka pozostanie wolna od polityki i religii. Po co się babrać w guanie?
Poziom: 17
Faust dodano: 12.03.2017, 19:37 #8
Do szału doprowadzali mnie zawsze muzyczni "kaznodzieje" lobbujący za opcją "jak powinno być na świecie". Zawsze czułem odium wobec osób pokroju BONO, który na politykierstwie i bombardowaniu miłością zbił największy kapitał w szołbizie. Uważam, że to bardzo tendencyjne podejście ocierające się o hipokryzję. Niech każdy sam dla siebie będzie "guru"...
Kokka [94.254.***.***] dodano: 13.03.2017, 08:26 #9
Oczywiście, po co zabierać głos w czymkolwiek, skoro można sobie siedzieć spokojnie przed kompem i trzepać konia pod pornole. Ktokolwiek inny, który podniesie głos jest obecnie niepotrzebny. Dlatego na świecie jest Putnin, kaczyński, Trump... i temu podobne hitlerki.
Ciekawe że na ten portal też zaglądają zwolennicy tego ruskiego pachołka, którego to ostatnio wszechmocne Stany wybrały sobie na prezydenta.
bbfan [37.47.***.***] dodano: 13.03.2017, 15:19 #10
Kokka, co ty bredzisz ? Trump ma tyle wspólnego z Hitlerem, ze szkoda gadać. Wymieniasz Putina i Trumpa, a wolałabys Merkel i Hollande ? Oni są demokratyczni,liberalni i jak wyglądają dzis ulice Francji i Niemiec ? Tego chcesz u nas ?
KokkA [157.25.***.***] dodano: 15.03.2017, 09:43 #11
bbfan co ty bredzisz? Myślisz że demokracja to tylko przyzwolenie na wjazd do kraju nierobów z krajów arabskich? Nie miałeś innego argumentu?
Popatrz jak wyglądają ulice w Polsce. Podobają ci się? My nie potrzebujemy arabusów, bo mamy multum swoich wewnętrznych pasożytów, którzy różnią się o tamtych tylko tym, że nie mają ciemnego koloru skóry. Nie lubisz liberałów? Lubisz być trzymany za ryj przez władzę? Ja tego nie potrzebuję. Twoja argumentacja jest iście gówniarska.
Ukryj odpowiedzi (1)
bbfan [77.254.***.***] do KokkA dodano: 15.03.2017, 10:31 #12
Kokka i u nas są gwałty, zamachy, morderstwa na taką skalę jak we Francji czy w Niemczech ? kto cię trzyma za ryj ? Pis ? Czego ci zabrania ?
Poziom: 3
lepana dodano: 27.03.2017, 20:46 #13
Panie Wiesławie, dobry pomysł z publikowaniem tekstów na stronie.
Komentarze (13 opinii) Skomentuj
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group