terazrock.pl

34 lata temu ukazała się czwarta studyjna płyta Iron Maiden, z której lider zespołu, Steve Harris, był (i do dzisiaj jest) w pełni zadowolony. Nikogo to nie powinno dziwić. „Piece of Mind” to absolutna klasyka metalu, której wstyd nie znać. 

Rok 1983 miał się okazać dla Żelaznej Dziewicy rokiem niewątpliwie kluczowym. Po wydaniu płyty „The Number of the Beast”, dzięki której grupa stała się rozpoznawalna na całym świecie, muzycy musieli udowodnić, że zasługują na miejsce w metalowej ekstraklasie. Aby to uczynić „wystarczyło” nagrać nowy album. Zadanie to jednak nie należało do najłatwiejszych. Zważywszy, że poprzednim krążkiem Ironi poprzeczkę zawiesili sobie bardzo wysoko, trudno było stworzyć coś lepszego. Wyjścia pozostały dwa: albo wydać muzyczną kopię „The Number of the Beast”, albo spróbować pójść w nieco inną stronę, jednocześnie nie zdradzając ideałów. Harris i spółka, na szczęście, nie chcieli spocząć na laurach i odcinać kuponów. Wybrali opcję numer dwa.

Bruce Dickinson bał się o swój głos po walce z rakiem

Pod koniec 1982 roku muzycy Iron Maiden ustalili termin sesji, podczas której każdy z nich miał przedstawić nowe pomysły. Jednakże tuż po Bożym Narodzeniu pojawiła się informacja, że z zespołu odszedł perkusista Clive Burr. Rozstanie nie było niespodzianką. Już wcześniej pozostałym członkom zespołu nie podobało się, że bębniarz przesadza z używkami. Ze znalezieniem jego następcy nie było problemu. Został nim Nicko McBrain, którego bardzo dobrze znali. Podczas koncertów promujących płytę „Killers” Ironów supportowała francuska grupa Trust, w której na perkusji grał wiecznie uśmiechnięty Brytyjczyk. Większość wolnego czasu podczas trasy McBrain spędzał ze swoimi późniejszymi kompanami z zespołu. Nicko, niedługo przed odejściem Burra, rozstał się z Trust, więc był dla nich naturalnym wyborem. W samych superlatywach wypowiadał się o nim później Steve Harris:

Gra ciężej niż Clive, ma perfekcyjny timing, nadał naszej muzyce nowy wymiar.

Teraz już nic nie stało na przeszkodzie, żeby muzycy zaczęli pracować nad czwartym studyjnym albumem, dzięki któremu mogli utrzymać się na szczycie.

Gry wideo, ping pong i nie tylko

Na początku stycznia 1983 roku zespół Iron Maiden udał się na Jersey, jedną z Wysp Normandzkich, gdzie na pięć tygodni został wynajęty hotel La Chalet. Oprócz szlifowania pomysłów, członkowie grupy oddali się także innym pozamuzycznym rozrywkom.

W wolnych chwilach pływaliśmy w basenie, graliśmy w rzutki i ping-ponga, bawiliśmy się grami wideo

- to słowa basisty Iron Maiden.

Takie komfortowe warunki sprzyjały dobrej atmosferze, która wówczas panowała.  

Nicko, nasz nowy perkusista, świetnie wpasował się w zespół, a praca z nim jest doprawdy magiczna. Nowy materiał jest w dużym stopniu dziełem zespołowym. Po raz pierwszy w pisaniu brał udział Bruce. Adrian też spisał się nieźle, a Dave wymyślił parę czarownych riffów

- wspominał Harris.

Oczywiście głównym autorem był lider Iron Maiden, Steve Harris, który – jak dobrze wytłumaczył gitarzysta Adrian Smith – „zawsze od początku do końca wie, czego chce” i na „Piece of Mind” maczał palce w sześciu z dziewięciu zawartych na niej kompozycjach. Jednakże wkład wokalisty (to on jest współautorem m.in. „Flight of Icarus”, a „Revelations” to jego samodzielne dzieło) z pewnością ucieszył kompozytora numer jeden w zespole, bowiem bez jego zaangażowania ta płyta byłaby zdecydowanie inna.

Strona

Sonda - wypowiedz się!

Który z utworów z albumu „Piece of Mind” uważasz za najlepszy?

„Where Eagles Dare”
11% (23 głosy)
„Revelations”
19% (39 głosów)
„Flight of Icarus”
10% (20 głosów)
„Die With Your Boots On”
6% (12 głosów)
„The Trooper”
33% (66 głosów)
„Still Life”
3% (6 głosów)
„Quest For Fire”
2% (4 głosy)
„Sun And Steel”
1% (2 głosy)
„To Tame a Land”
12% (24 głosy)
Komentarze (16)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
maxi-kaz [188.146.***.***] dodano: 16.05.2017, 08:12 #1
Pewnie ktoś może uznać to za herezję, ale Piece of Mind wcale mnie nie powala... Oczywiście za wyjątkiem Troopera!
Ukryj odpowiedzi (1)
Poziom: 20
Faust do maxi-kaz dodano: 16.05.2017, 09:12 #2
A która to ta ulubiona?
Moronn [84.10.***.***] dodano: 16.05.2017, 09:01 #3
Wychowałem się na tym albumie! KULT
Poziom: 20
Faust dodano: 16.05.2017, 09:07 #4
Doskonały album - klasyka, klasyki, dużo lepszy i ciekawszy od poprzednika.
Ukryj odpowiedzi (1)
szymikon [178.43.***.***] do Faust dodano: 12.06.2017, 21:18 #5
dużo gorszy od poprzednika, ale widać nie znasz się na dobrej muzyce
adwans [83.7.***.***] dodano: 16.05.2017, 09:56 #6
a ja już myślałem że kolejny pozew o "plagiat".
Ukryj odpowiedzi (1)
Poziom: 20
Faust do adwans dodano: 16.05.2017, 10:43 #7
Nie, z tym plagiatem to kiks...
Poziom: 30
Lemmysomemoney dodano: 16.05.2017, 10:04 #8
Bdb album, pierwszy bez Clive'a, drugi bez Paula, Quest for fire i Die with your boots on moimi ulubionymi kawałkami na nim.
Ukryj odpowiedzi (2)
RALFF [84.10.***.***] do Lemmysomemoney dodano: 16.05.2017, 17:26 #9
No, nie da się ukryć, że bdb.
Poziom: 20
Faust do Lemmysomemoney dodano: 17.05.2017, 09:56 #10
Tylko BDB -???
Raf [79.187.***.***] dodano: 17.05.2017, 08:32 #11
Rewelacyjna płyta. Trooper oczywiście klasykiem jest, ale to takie kawałki jak Die With Your Boots On, czy To Tame a Land budują dla mnie ten album.
Ukryj odpowiedzi (1)
Poziom: 20
Faust do Raf dodano: 17.05.2017, 11:45 #12
Ja nie mam za bardzo obiektywnego stosunku do tej płyty, ja się na niej wychowałem. To tak, jakby patrzeć na fragment swojego życia.
Dundersztyc [212.191.***.***] dodano: 17.05.2017, 13:31 #13
Bardzo lubię tę płytę, ale w odróżnieniu od wielu innych fanów wywaliłbym z niej "Troopera" - NIENAWIDZĘ tego kawałka od zawsze. Poza tym możecie mnie uznać za heretyka, ale nigdy nie byłem fanem gry McBraina. Poprawny co najwyżej perkusista, którego poprzednik był przynajmniej 1 klasę lepszy. Z powodu koślawej gry pałkera bardzo długo nie mogłem się przekonać do Iron Maiden i do dziś moimi ulubionymi płytami tego bandu są pierwsze trzy albumy. Z ery McBraina najlepsza według mnie jest "Somewhere In Time"
Ukryj odpowiedzi (1)
szymikon [178.43.***.***] do Dundersztyc dodano: 03.06.2017, 19:39 #14
zgadzam się z tobą. Nie cierpię Troopera tak samo jak Hallowed. Okropieństwo. Wymiotować się chce na takie do bólu klasyczne kawałki. Quest For Fire najlepszy na albumie. A Troopera mogliby zamienić z Duelists z Powerslave'a. Też bym wolał żeby Clive Burr nie chlał i został w zespole. Wkładał pasję w swoją grę, dźwięk jego perkusji brzmi w stosunku do brzmienia perki Nicka prymitywnie (w pozytywnym znaczeniu) - czyli naturalnie i ciepło, a snary są grubsze i cięższe.
Poziom: 20
Faust dodano: 18.05.2017, 09:52 #15
Ja znam jednego perkusistę, który przez 36 lat kariery nie nauczył się trzymać tempa. Nicko -przynajmniej to potrafi.
szymikon [178.43.***.***] dodano: 12.06.2017, 21:16 #16
Autorzyna artykułu pisze: "Harris i spółka, NA SZCZĘŚCIE, nie chcieli spocząć na laurach i odcinać kuponów. Wybrali opcję numer dwa." - Na szczęście? Jakim prawem pismaczyno przypisujesz swoje denne kaprysy muzyczne wszystkim fanom Ironów? Skąd wiesz co inni by chcieli żeby Ironi wtedy zrobili? Ja bym wolał żeby zrobili powtórkę z Number of the Beast i zrobili bliźniaczy album. Wszak zrobili muzyczną kopię Piece of Mind zwaną Powerslave. Te dwa albumy mają takie same brzmienie i styl. Podobnie jak Iron Maiden i Killers. Dlaczego akurat nie zrobili też muzycznej kopii najlepszego albumu.
Komentarze (16 opinii) Skomentuj
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group