Recenzja płyty

Lacrimosa: Schattenspiel


autor: PAWEŁ BRZYKCY, tagi:
Rock This
HOS
3,5
Seele in Not; Requiem; Seelenübertritt; Schuld und Sühne; Dreht Euch; Dem Ende entgegen; Schakal; Vermächtnis der Sonne; Ein Hauch von Menschlichkeit (Late Night Remix); Morgen; Schönheit straft jedes Gefühl; Ein Fest für die Verlorenen; Mantiquor; Der Verlust; Deja vu; Sellador; Ohne Dich
Podstawowy skład: Tilo Wolff – voc, g, k, programowanie; Anne Nurmi – voc, k
Produkcja: nie podano
 
Lacrimosa tak pieczołowicie przygotowuje swoje regularny albumy, że kompilacja nagrań z okazji dwudziestolecia działalności zespołu – a w zasadzie Tilo Wolffa, to przecież on jest duszą i mózgiem całego przedsięwzięcia – musi być oceniana nieco inną miarą. Jako zbiór mniej lub bardziej ciekawych rarytasów z różnych etapów kariery grupy. Nie ma tu spójności cechującej regularne płyty formacji i w ogóle myślę, że Schattenspiel to zestaw przede wszystkim dla jej zagorzałych fanów. Choć i przy tej okazji warto wyrazić uznanie: to muzyka niezwykle oryginalna, ani przez chwilę nie ma wątpliwości, z kim mamy do czynienia. Także tu klimaty gotyckie frapująco przeplatają się z symfonicznymi bądź... stricte rockowymi. 
Początek to mało różniące się od oryginałów (najprawdopodobniej – na wydawnictwie promocyjnym wszystkie utwory znacznie poskracano!) wersje kultowych już kompozycji z debiutanckiego albumu Angst: Seele in NotRequiem. Ale zaraz potem mamy dowód na to, że Wolff wiedział, co robi, nie publikując wówczas Schuld und SühneDreht Euch. Ten pierwszy numer nie sprawia niestety dobrego wrażenia ze względu na prosto – by nie powiedzieć prymitywnie – brzmiący automat perkusyjny. Dalej znów ten sam schemat: albo alternatywne wersje numerów znanych, jak Schakal czy Ein Hauch von Menschlichkeit (tu w wersji Late Night Remix, z bardziej wyrazistym elektronicznym rytmem), albo kompozycje premierowe. Na pewno wyróżnia się Morgen, za sprawą akustycznej gitary zestawionej z brzmieniami orkiestrowymi. W Ein Fest für die Verlorenen metalowo riffująca gitara wchodzi w ciekawy „pojedynek” z orkiestrą. Mantiquor to także niemal orkiestrowy metal, z nadzwyczajnie wyrazistą wszakże, nieomal taneczną rytmiką. Z kolei w Der Verlust mamy delikatne uderzanie w klawisze fortepianu, a w tle grzeje mocny metalowy riff. Z czasemta Gra cieni (tak tłumaczyć należy tytuł Schattenspiel) staje się bardziej intrygująca. Dochodzimy do utworów z bieżącego roku. Sellador przynosi metalowy riff poprawiony uderzeniem orkiestry. Szkoda, że dość kwadratowa jest tu partia wokalna, a pod względem rytmicznym też jest prosto: taki podkład do maszerowania. Nie ma już żadnych wątpliwości przy Ohne Dich ist alles nichts – to piękna, epicka kompozycja, tym razem łagodniejsza, znów z orkiestrą...
Generalnie jest to rzecz ciekawa: lepszy taki zestaw rarytasów niż typowe „the best of”, a słabsze punkty programu i tak rekompensuje kilka klasycznych kompozycji (inne miksy żadnej nie popsuły). Natomiast jeśli chcemy włączyć skończenie doskonałą płytę Lacrimosy, wystarczy sięgnąć po Fassade lub Elodię.
 
 

POWIĄZANE PŁYTY

  • Brak powiązanych płyt
Skomentuj na Facebooku
Dodaj komentarz
Treść komentarza...

Miesięcznik Teraz Rock

 

Płyta tygodnia

Rockshop Teraz Rock