Recenzja płyty

Vader: Reign Forever World


autor: MARCIN GAJEWSKI, tagi:
Rock This

Metal Mind
3,5

Tym razem płyta składankowa, aczkolwiek zawierająca również nowości…
Nie minął rok od ukazania się Litany, a fani Vadera już mają kolejną płytę swojego ulubionego zespołu. Tym razem kompilacyjną, zawierającą nagrania, które powstały od czasu premiery Litany.
I tak… Pierwsze trzy numery to nowe propozycje zespołu skomponowane specjalnie na tę okazję. Co można o nich powiedzieć? To na pewno nie ten ultrabrutalny, ultradynamiczny Vader… Zespół nieco odszedł od typowego deathu, jakby w kierunku thrashu, a nawet klasycznego heavy, pozostając jednak sobą. To odejście najwyraźniejsze jest w utworze tytułowym – zamiast oszałamiającej nawałnicy dość powolne tempo i mające wagę ołowiu riffy. Dla mnie bomba.
Podobnie rzecz się ma w wersjach cudzych numerów – kolejno: Total Desaster (Destruction), Rapid Fire (Judas Priest) i Freezing Moon (Mayhem). Najwyraźniej Peter i spółka nie chcieli zrobić z nich ekstremalnej deathowej jazdy. Potraktowali je z większą agresją.
Kolejne utwory to Creatures Of Light And Darkness i Carnal, pochodzące z koncertu Vadera na ubiegłorocznym Thrash’Em All Festival w Olsztynie. No cóż, Vader na żywo w pełnej krasie! Album zamykają zaś Red Dunes i Lord Of Desert – numery, które znalazły się na japońskiej wersji Litany.
Mimo że mamy do czynienia z zestawem dość różnych utworów, płyta stanowi przekonującą całość. Po prostu czego by się Vader nie tknął, to zawsze brzmi jak Vader.

POWIĄZANE PŁYTY

  • Brak powiązanych płyt
Skomentuj na Facebooku
Dodaj komentarz
Treść komentarza...

Miesięcznik Teraz Rock

 

Płyta tygodnia

Rockshop Teraz Rock