Recenzja płyty

Rainbow: Live In Munich 1977


autor: DAWID BRYKALSKI, tagi:
Rock This
Eagle Vision
4
 
Wreszcie jest! Porządnie, oficjalnie wydany na DVD koncert Rainbow z trasy po Niemczech. Dla porządku dodaję, że ten sam materiał ukazał się również w formacie CD (recenzja w „TR” 9/06).
Rzecz zarejestrowano w monachijskiej Olympiahalle 20 października 1977 roku podczas trasy promującej album Long Live Rock’N’Roll. Skoro DVD to najważniejszy jest obraz. Niestety, rozpieszczeni doskonałymi produkcjami naszych czasów od razu dostrzeżemy ułomności. Jakieś paski, kiepska praca kamer, kolory momentami rozmazane, a momentami zbyt jaskrawe. Nic to jednak, kiedy na scenie brylują Ronnie James Dio, Ritchie Blackmore i Cozy Powell. Scenografia to sporo świateł, okładki płyt na kurtynie z tyłu sceny, nieodzowne Marshalle oraz warta wtedy fortunę świetlna tęcza. Duży łuk sterowany komputerowo dający wiele możliwości. Blackmore’a stać było nawet na taką ekstrawagancję. Zespół po wymianie klawiszowca (David Stone) i basisty (Bob Daisley) zgrany i mimo początkowej sztywności w miarę koncertu coraz więcej dający publiczności. Ponoć kiedy Dio zaczynał z Rainbow, reklamowano go jak człowieka zdolnego przekrzyczeć startujący samolot. Nie wiem, czy tak jest, ale dziw bierze, ile mocy mają płuca i gardło tego niepozornego (metr sześćdziesiąt i dwa) człowieka. Dio ze swoim silnym, głębokim głosem hipnotyzuje – nieważne, że mimiką i zachowaniem może nieco śmieszyć. On chyba zdaje sobie sprawę, że wygląda jak jeden z demonów ze swoich opowieści, ale chyba nic sobie z tego nie robi. Mistreated, Catch The Rainbow, Still I’m Sad, Man On The Silver Mountain w jego wykonaniu to prawdziwe majstersztyki. Blackmore ponoć przybył na koncert w ostatniej chwili, warunkowo zwolniony z aresztu. Początkowo skupiony i jakby nieobecny, z upływem czasu nabiera wigoru, coraz chętniej i dłużej zaczyna się popisywać, wplatać motywy z muzyki klasycznej do solówek lub fragmenty utworów Deep Purple między tęczowe riffy. Nieżyjący już dziś Cozy Powell swoim zaangażowaniem oraz techniką zadziwia, a w nagrodę otrzymuje od Blackmore’a pozwolenia na długie solo. Podobnie z Davidem Stone’em, na wyraźny sygnał Ritchiego gra drugą (po świetnym otwarciu) partię solową w Still I’m Sad. W finale, kiedy Blackmore niszczy gitarę, tłum szaleje. Jak to Ritchie miał w zwyczaju – szczątki instrumentu, lądują wśród publiczności.
Wobec wad obrazu nieźle się prezentuje dźwięk. Poprawiony, podrasowany i przystosowany do odsłuchu w DTS.
Pracowicie przygotowano spory zestaw bonusów. Trzy klipy: Long Live R’N’R, Gates Of Babylon, L.A. Connection. Powiedzmy sobie od razu – koncert jest lepszy. To jakaś marna telewizyjna rejestracja z niewieloma efektami. Dominują zbliżenia twarzy Dio i klaty Blackmore’a. Lepiej sięgnąć po wywiady – długo i ciekawie opowiada zwłaszcza basista tego składu, Bob Daisley. Krótka galeria zdjęć, zakończona wycinkiem prasowym traktującym o aresztowaniu Ritchiego. Na koniec Audio commentary – cała historia Rainbow, członków zespołu, ich karier przed i po współpracy z Blackmore’em. I jeszcze jedno, do DVD dołączono mini reprodukcję oryginalnego programu trasy Rainbow. Jest wszystko łącznie z reklamami. Wiele pracy włożono, byśmy poczuli się uczestnikami tamtego wieczoru.
 

POWIĄZANE PŁYTY

  • Brak powiązanych płyt
Skomentuj na Facebooku
Dodaj komentarz
Treść komentarza...

Miesięcznik Teraz Rock

 
Rockshop Teraz Rock