Recenzja płyty

Lacrimosa: Lichtgestalt


autor: MARCIN PAWLAK , tagi:
Rock This

Hall Of Sermon/Mystic

4

Sapphire; Kelch Der Liebe; Lichtgestalt; Nachtschatten; My Last Goodbye; The Party Is Over; Letzte Ausfahrt Leben; Hohelied Der Liebe

Skład: nie podano

Produkcja: Tilo Wolff

Na piętnaste urodziny zespół podarował nam najlepszy z możliwych prezentów: nową płytę. Od razu przychodzi do głowy refleksja, że już naprawdę długo mamy do czynienia z twórczością Tilo Wolffa. A wydaje się, że Angst, pierwsza płyta Lacrimosy, ukazała się całkiem niedawno. Z drugiej strony przepaść dzieląca debiut od ostatnich dokonań zespołu jest ogromna. Pierwsze pomysły Szwajcara pozbawione były takiego rozmachu, przepychu, orkiestrowych aranżacji, które cechują dzisiejszą jego twórczość. Przez tych piętnaście lat byliśmy świadkami niezwykłej ewolucji, jaką przeszedł ten wyjątkowo zdolny artysta.

Sapphire, utwór otwierający Lichtgestallt, zaczyna się spokojnym śpiewem Tilo na tle damskich wokaliz i delikatnej gitary. W czwartej minucie ciężar pojawiających się gitar wgniata nas w fotel. Tak, to jest Lacrimosa. Doskonałe połączenie subtelności i ciężkiego brzmienia. Z kolei Kelch der Liebe od początku do końca pełen jest energii. Cięty riff i potężne orkiestrowe tło.

Lichtgestalt nie przynosi takiej rewolucji w stosunku do poprzedniego wydawnictwa, jak to było w przypadku chociażby Inferno. Jest kontynuacją pomysłów zawartych na Elodii czy ostatnim albumie, Echos. Mamy tu tylko osiem kompozycji, a całość trwa siedemdziesiąt minut. Zgodnie z tradycją dwa utwory zaśpiewane są po angielsku. Są długie wstępy, jak w Nachtschatten. Jest ciężka gitara, dzwony w tle i nawet dziecięce śpiewy w Letzte Ausfahrt Leben. Jest piękne solo gitary w zamykającym płytę Hohelied der Liebe.

Po raz kolejny dostajemy płytę pełną cudownych dźwięków, wśród których każdy znajdzie coś, co chwyci go za serce. Tilo Wolff ewidentnie robi to, na co ma ochotę. Od początku do końca, mimo różnych klimatów, doskonale wiemy, że to Lacrimosa. Naprawdę ciężko dziś znaleźć twórców, którzy potrafią stworzyć dzieło jedyne w swoim rodzaju. A Tilo Wolff stworzył takowe po raz kolejny. Słuchajcie tej płyty z należną jej uwagą. Bo jak mało co naprawdę na nią zasługuje.

POWIĄZANE PŁYTY

  • Brak powiązanych płyt
Skomentuj na Facebooku
Dodaj komentarz
Treść komentarza...

Miesięcznik Teraz Rock

  • Pon
  • Wto
  • Śro
  • Czw
  • Pią
  • Sob
  • Nie
 

Płyta tygodnia

Rockshop Teraz Rock