Recenzja płyty

Vader: Blood


autor: ADAM BRZEZIŃSKI , tagi:
Rock This

Metal Mind

3,5

Shape – Shifting; We Wait; Son Of Fire; As The Fallen Rise; Traveler; When Darkness Calls; Angel Of Death (Thin Lizzy Cover)

Skład: Peter– g, voc; Mauser – g; Novy – b; Doc – dr

Produkcja: Piotr Wiwczarek

Aby tradycji stała się zadość, kolejny raz Vader minialbumem uprzyjemnia swoim fanom oczekiwanie na nowy, pełnowymiarowy materiał. Dostajemy do rąk płytkę trwającą nieco ponad 25 minut, co w zestawieniu z czasem trwania niektórych dużych płyt Petera i spółki niekoniecznie musi być odebrane jako mała dawka muzyki...

Zawartość Blood to dwa premierowe utwory, Shape-Shifting i We Wait, plus pięć pozycji, które ukazały się na singlu lub były bonusami do różnych specjalnych edycji Revelations, ostatniego jak dotąd albumu Vadera.

Wspomniane dwa nowe utwory są bezpośrednią kontynuacją tego, co grupa zaproponowała na Revelations – jest „technicznie”, forma jest stosunkowo rozbudowana, dużo się dzieje. Shape-Shifting, to prawdziwe deathmetalowe piekło, w którym Vader po raz kolejny pokazuje swoją niesamowitą klasę. To wręcz wzorcowy przykład jak powinno grać się death metal! Szybkie tempo, perkusyjne „blasty”, dawka solówek, zwolnienia (przywodzące mi na myśl klimat Celtic Frost, zwłaszcza jeśli chodzi o linię wokalną). Jest tu dosłownie wszystko, do czego przyzwyczaił nas Vader przez lata. Poza tym zespół, mimo, iż bezlitośnie masakruje nasze uszy prawdziwą nawałnicą dźwięków, nie zapomina o melodii.

Drugi z nowych utworów, We Wait jest zdecydowanie wolniejszy, to klasyczny vaderowy „walec” z wyraźnymi wpływami twórczości Black Sabbath. W tym numerze Doc po raz kolejny udowadnia, że jeżeli chodzi o heavymetalową grę na perkusji, nie ma sobie równych – „stopy” wręcz wgniatają słuchacza w ziemię! Miałem okazję przekonać się, że utwór ten doskonale sprawdza się na koncertach.

Jak już sygnalizowałem powyżej, pozostałe utwory z Blood mogą nie być atrakcyjne dla najzagorzalszych fanów Vadera, bo już pewnie zdążyli do nich dotrzeć. Na pewno jednak nie każdy zwolennik metalu miał wcześniej możliwość zapoznania się z tymi nagraniami, więc wydanie ich w kraju w takiej formie ma jak najbardziej logiczne uzasadnienie. As The Fallen Rise i Son Of Fire (niestety, w opisie Blood ich kolejność została zamieniona) to dwuminutowe, niesamowicie szybkie numery w klimacie, który doskonale znamy z płyty Vadera Litany. Po raz kolejny brawa dla Doca za rewelacyjne bębny! O ile dotarcie do tych utworów mogło być dla przeciętnego fana Vader trudne (jeden z nich to bonus japońskiego wydania Revelations), tak trzy ostatnie na Blood kawałki były już łatwiej dostępne, choć ukazywały się w ograniczonych nakładach. Traveler (znowu ta masakrująca perkusja i niesamowite tempo!) to rzecz z digipackowego wydania Revelations, natomiast When Darkness Calls i Angel Of Death pochodzą z singla promującego tę płytę, dołączonego do „Thrash’ Em All”. Pierwszy z nich był bardzo dobrym zwiastunem: ciekawe riffy, zmiany tempa i przede wszystkim – czas trwania daleki od lakoniczności znanej z Litany (ponad 5 minut). Zamykający Blood numer Angel Of Death, to wersja piosenki Thin Lizzy sprzed lat. Tekst jednej ze zwrotek dopisał tu Peter, a całości dopełniła niesamowita solówka Jacka Hiro (Dies Irae, Sceptic, Decapitated). Szczególne wrażenie robią doskonałe wstawki klawiszowe, przydające Angel Of Death niesamowitego klimatu.

Z niecierpliwością oczekuję na kolejną płytę długogrającą naszych mistrzów.

 

POWIĄZANE PŁYTY

  • Brak powiązanych płyt
Skomentuj na Facebooku
Dodaj komentarz
Treść komentarza...

Miesięcznik Teraz Rock

  • Pon
  • Wto
  • Śro
  • Czw
  • Pią
  • Sob
  • Nie
 

Płyta tygodnia

Rockshop Teraz Rock