terazrock.pl

Delta Machine

Wykonawca: Depeche Mode


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 22 marca 2013
Produkcja: Ben Hillier
Wydawca: Columbia, Mute
Style: Industrial, Synthpop
Nasza ocena
Ocena społeczności 7.6
Oceniono na "10": 2 razy
Oceń -

Recenzja redakcji

Autor: Michał Kirmuć

Tłuste brzmienie analogowego syntezatora, które rozpoczyna utwór Welcome To My World, to wyraźny sygnał, że Martin L. Gore nie zamierza zawracać z drogi obranej na Sounds Of The Universe. Brzmienia klasycznych instrumentów elektronicznych, nałogowo kupowanych przez niego podczas pracy nad poprzednim albumem, zdominowały również Delta Machine. Słuchając najnowszej płyty można odnieść wrażenie, że zabawy pokrętłami wciągnęły go jeszcze bardziej. Te utwory skwierczą, syczą i cudowne brzęczą na każdym kroku. Jeśli ktoś, tak jak niżej podpisany, ma słabość do elektronicznej klasyki, na pewno doceni brzmienie tego albumu.

Inna sprawa to same kompozycje. Na Delta Machine trudno byłoby wskazać utwory tak przebojowe jak Wrong czy Precious (dalej w przeszłość nie wybiegam celowo). A co za tym idzie, jest to płyta zdecydowanie trudniejsza, bardziej wymagająca od słuchacza. Co pokazał już promujący ją, nastrojowy, piękny Heaven.

Używanie terminu „blues” przy okazji Delta Machine, co robią sami twórcy, wcale nie wydaje się bezzasadne. Bluesowy klimat bez trudu można odnaleźć w takich utworach jak Angel, Goodbye czy przede wszystkim Slow. I o ile w przypadku tych pierwszych można mówić o elektronicznej wizji bluesa, to już Slow, oparty na powtarzanej zagrywce gitarowej, jest dość bezpośrednią deklaracją fascynacji tą muzyką. Tutaj w każdym razie „delta” w tytule, odnosząca się do delty Missisipi, miejsca narodzin bluesa, znajduje uzasadnienie. Z drugiej strony na Delta Machine można natrafić na utwór My Little Universe, w którym Depeche Mode wkracza na teren muzyki techno. W każdym razie od strony muzycznej jest w nim transowo i minimalistycznie.

Warto zauważyć, że te bardziej typowe dla formacji kompozycje nie są dziełem Gore’a, lecz Dave’a Gahana. Mam na myśli chociażby Broken, Secret The The End (jeden z lepszych fragmentów całości) czy Should Be Higher. Gore proponuje coś bliższego dawnych dokonań Depeche Mode dopiero, gdy sam bierze na siebie obowiązki wokalisty. Jak w pięknej balladzie The Child Inside.

Delta Machine można nabyć zarówno w wersji podstawowej, jak i z dodatkową płytą, przynoszącą cztery premierowe kompozycje. W żadnym wypadku nie można ich nazwać odrzutami. Long Time Lie, jedyna tutaj wspólna kompozycja Gore’a i Gahana, ma coś z brzmieniowego chłodu klasycznych utworów Kraftwerk. Podobnie Happens All The Time, kolejna udana rzecz Gahana. Jeśli zaś chodzi o utwór All That’s Mine, naprawdę trudno zrozumieć, dlaczego skończył poza podstawowym repertuarem. Powiedziałbym nawet, że te „odrzuty” bardziej przykuwają uwagę niż muzyka z płyty głównej.

Delta Machine nie jest płytą, która pokazuje swoje piękno od pierwszego przesłuchania. Trzeba dać jej trochę czasu. Okres łatwych, zapadających w pamięć przebojów minął w wypadku tego zespołu bezpowrotnie. W zamian dostajemy ambitne, dojrzałe dzieła dla wytrawnych słuchaczy. Mnie to jak najbardziej odpowiada. [2013]

Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group