terazrock.pl

Sounds Of The Universe

"Sounds Of The Universe" to dwunasty studyjny album Depeche Mode. Promowały go m.in. single "Wrong", "Peace", oraz "Fragile Tension/Hole to Feed"..

Wykonawca: Depeche Mode


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 17 kwietnia 2009
Produkcja: Ben Hillier
Wydawca: Mute
Style: Rock Elektroniczny, Synthpop
Nasza ocena
Ocena społeczności 7.1
Oceń -

Recenzja Depeche Mode - Sounds Of The Universe

Autor: Michał Kirmuć

Rzadko się zdarza, aby jakaś płyta już przy pierwszym przesłuchaniu rozłożyła mnie na łopatki. I nie pamiętam już, kiedy udało się to Depeche Mode. Dlatego zaryzykowałbym stwierdzenie, że Sounds Of The Universe to najlepszy album Depeche Mode nagrany w tym składzie. Brzmi niewiarygodnie? Być może, ale tak właśnie jest.

W pierwszej kolejności zachwyca brzmienie. Nałóg Martina Gore’a, polegający na maniakalnym wykupywaniu na eBayu starych analogowych syntezatorów i automatów perkusyjnych z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, okazał się zbawienny. Tak dobrze i ciekawie brzmiącej płyty nie udało im się nagrać, odkąd stracili Alana Wildera. Sounds Of The Universe brzmi z jednej strony współcześnie (jeśli chodzi o dynamikę nagrania), z drugiej aż emanuje ciepłem analogowego oldschoolowego brzmienia.

Introdukcja to narastający hałas oscylatorowych szumów. Po chwili ta kakofonia jednak cichnie, wyłania się bardzo klimatyczny, nieco hipnotyczny In Chains. Obiecujący początek. Mocniej i bardziej rytmicznie robi się dopiero za sprawą Hole To Feed, pierwszej kompozycji autorstwa Dave’a Gahana, Christiana Eignera i Andrew Phillpotta. W tym utworze świetnie uzupełniają się głosy Dave’a i Martina. Jednak pierwszym kawałkiem, który wali słuchacza obuchem w głowę, jest Wrong. Znowu efektownie zrytmizowany, mocny, z agresywną partią wokalną. Majstersztyk. Jeśli chodzi o inne kompozycje tej klasy, wskazałbym na Peace. Przestrzenna, pulsująca i nieco spokojniejsza. Brzmi analogowo do bólu. W latach osiemdziesiątych to mógłby być spory hit. Innymi takimi strzałami są: Miles Away/The Truth Is (kolejna kompozycja przyniesiona przez Gahana, oparta na figurze rytmicznej gitary, z bardzo wyrazistym rytmem) i Corrupt (kawałek nieco spokojniejszy, intrygująco przebojowy, z genialnym, niepokojącym finałem z większą rolą gitary). Trzeba też odnotować In Sympathy. To Depeche Mode, jaki dobrze znamy i jakiego oczekujemy. Numer śmiało mógłby znaleźć się na którejś z klasycznych płyt formacji.

A co poza tym? Nieco brudny brzmieniowo Fragile Tension (który jako pierwszy wyciekł do internetu) to przykład, jak znakomicie może współgrać przesterowana gitara (refren) z klasycznymi brzmieniami syntezatorów (zwrotka). Połączenie gitar i syntezatorów znakomicie sprawdza się też w masywnym, ale bardzo melodyjnym Come Back (trzeci utwór autorstwa wokalisty i jego współpracowników). Kompozycją, którą pod względem brzmieniowym można określić mianem retro, jest Perfect.

Oczywiście nie zabrakło też na Sounds Of The Universe dźwięków bardziej nastrojowych, klimatycznych. Z jednej strony taki charakter ma instrumentalny utwór Spacewalker, z drugiej typowo „Martinowy” kawałek - zaśpiewany przez niego Jezebel. Nastrojowy jest też Little Soul, w którym znowu słychać dwugłos Martina i Dave’a.

Po Playing The Angel czułem, że nastał dobry czas dla Depeche Mode. Aby docenić tamten album, trzeba było jednak czasu. Sounds Of The Universe to płyta, która od pierwszego zetknięcia daje poczucie, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym. Od pierwszych dźwięków „strojenia” syntezatorowej orkiestry, po ukryty gdzieś na końcu ponowiony temat z Wrong. [2009]

Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group