terazrock.pl
 
TAGI: behemoth

Demigod

"Demigod" to siódmy studyjny album grupy Behemoth. Płyta została nagrana w nowym składzie, z udziałem basisty Tomasza Wróblewskiego i gitarzysty sesyjnego Patryka Sztybera.

Wykonawca: Behemoth


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 11 października 2004
Produkcja: Adam Darski
Wydawca: Mystic Production, Regain Records
Style: Black Metal, Death Metal
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.4
Oceniono na "10": 4 razy
Oceń -

Recenzja Behemoth - Demigod

Autor: Łukasz Wewiór

Demigod, najnowsze dzieło Behemotha, nawet w porównaniu z poprzednią płytą, arcyciekawą Zos Kia Cultus, wypada doskonale.

Patent, polegający na wrzucaniu do jednego kanału stereo ostro łojących gitar, a do drugiego – bardziej melodyjnych motywów, sprawdza się tu świetnie (posłuchajcie tytułowego utworu albumu). Dużo jest smaczków, przede wszystkim gitarowych. Nergal powala również potęgą głosu. Na płycie Demigod lider grupy naprawdę brzmi zaskakująco! Nieziemsko. Odsyłam do początku Slaves Shall Serve. Ciary murowane. Do tego, jak wcześniej, mistyczno-okultystyczne teksty autorstwa samego Nergala i Krzysztofa Azarewicza. A Inferno? Też nie zawiódł. Młóci jak opętany, a efekt – jak zawsze – powala. A tak w sumie mam wrażenie, że muzyka Behemotha jest „gęstsza” niż kiedykolwiek przedtem.

Znamienne, że zespół z produkcją płyty wyjechał do Szwecji. Tam skorzystał z umiejętności specjalisty z wyższej półki. Mowa o Denisie Bergstrandzie znanym ze współpracy z takimi kapelami jak Meshuggah czy In Flames... Brzmienie Demigod jest faktycznie superprofesjonalne. Behemoth miażdży. A na tym nie koniec mocnych wrażeń. Na szczególną uwagę zasługuje solo z XUL, które popełnił zawodnik z Nile, Karl Sanders. Rezultat? Natchnione, przeszywające, niezwykle melodyjne granie. Coraz lepsze solówki wychodzą także spod palców Nergala. Szczególnie wskazałbym tę z wyśmienitego, ciężkiego Conquer All. No i to, przechodzące w akustyczne zwieńczenie utworu solo z The Nephilim Rising. Akustyczne fragmenty pojawiają się także w – obowiązkowym – intro otwierającego album Sculpting The Throne Ov Seth i w bogato brzmiącym (symfoniczne akcenty, partia chóru), rozbudowanym, wydłużonym do ośmiu minut The Reign Ov Shemsu-Hor. Z brzmieniowych ciekawostek są jeszcze „fanfary” otwierające numer tytułowy płyty... Ale – oczywiście – ostra jazda to w dalszym ciągu główny element sztuki tej pomorskiej bestii. [2004]

Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Skład nagrywający płytę
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group