terazrock.pl
 
TAGI: pearl jam

Ten

"Ten" to debiutancki i niezwykle ważny dla rozwoju muzyki rockowej lat 90. album zespołu Pearl Jam. Do dnia dzisiejszego pozostaje największym komercyjnym sukcesem amerykańskiego zespołu.

Wykonawca: Pearl Jam


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 27 sierpnia 1991
Produkcja: Rick Parashar, Pearl Jam
Wydawca: Epic
Style: Grunge, Hard Rock, Rock Alternatywny
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.8
Oceniono na "10": 29 razy
Oceń -

Recenzja Pearl Jam - Ten

Autor: Jordan Babula

Jeśli Nirvana była w swej odmianie grunge’u bliższa punkowi, a Alice In Chains – metalowi, to wczesny Pearl Jam był grupą najbardziej hardrockową. Ale nie był to sabbathowy ciężar, lecz zeppelinowy luz i swoboda. Poza tym, nietrudno znaleźć w ich muzyce odniesienia do najsłynniejszego rockmana pochodzącego właśnie z Seattle, czyli Jimiego Hendrixa. Z jego dziedzictwa Pearl Jam przejął szalone gitarowe solówki i niby niechlujne, brudne, właśnie grunge’owe brzmienie... Dorzućmy do tego ojców chrzestnych hard rocka, czyli Cream i The Who i wstępną analizę muzyki zawartej na Ten możemy uznać za dokonaną. Ach, jeszcze coś: w kilku miejscach w pracy sekcji rytmicznej czuć funkowy groove. Nieśmiało zapytam więc: Red Hot Chili Peppers?

Wiadomo, że kompozytorskim motorem Pearl Jamu na tej płycie byli ludzie wcześniej odpowiedzialni za większość repertuaru Mother Love Bone (Stone Gossard i Jeff Ament), dlatego muzykę tych grup łatwo porównać. Nie byłoby jednak Pearl Jamu, gdyby nie Eddie Vedder i pisane przez niego teksty. Vedder, obok Staleya, miał w głosie najwięcej mroku spośród wokalistów grunge’owych, a ekspresję taką, że tylko głuchy by jej nie uległ: było tam i szaleństwo, i cierpienie, i trwoga, i ból, i furia... A śpiewał Vedder o rzeczach ważnych, czasem nawet przerażających, często opierając się na prawdziwych wydarzeniach. Jeremy, największy hit grupy, zainspirowany był historią chłopca, który popełnił samobójstwo na oczach swojej klasy, Why Go – przeżyciami pensjonariuszki szpitala psychiatrycznego. Z kolei Alive, uznawane przez wielu za hymn pokolenia, opowiadało o młodym człowieku, którego owdowiała matka kochała w inny sposób, niż powinna... (kontynuacją historii jest Once, w którym bohater staje się seryjnym mordercą). Ale Vedder potrafił też być subtelny i delikatny, jak w jednym z najpiękniejszych miłosnych utworów świata, Black, który nikogo nie mógł pozostawić obojętnym.

Ten to album pełen nieposkromionej siły. Napędzany fantastycznymi riffami (np. Once, Alive, Even Flow), rozpędzoną perkusją i gitarowymi solówkami mknie do przodu niczym torpeda, przez większość czasu trwania nie dając momentu na oddech. Bo Ten, dzięki spontanicznemu podejściu muzyków i odpowiedniej produkcji brzmi, jakby był nagrany podczas koncertu (może nawet koncertu poprzedzającego koniec świata), gdzie zespół daje z siebie wszystko, nie myśląc, za to dając się ponieść instynktowi. Efekt jest porażający. I chyba dlatego panuje opinia, że debiut Pearl Jamu to największe osiągnięcie zespołu, ba, po prostu rockowe arcydzieło. [2006]

Pearl Jam wykonał ładny gest w stronę byłych perkusistów i zaprosił ich na galę Rock And Roll Hall Of Fame, która odbędzie się już w kwietniu.
 
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Skład nagrywający płytę
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group