terazrock.pl

Elephant

"Elephant" to czwarte i najbardziej znane wydawnictwo duetu The White Stripes. Na płycie znalazł się między innymi doskonale znany przebój "Seven Nation Army".

Wykonawca: The White Stripes


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: Kwiecień 2003
Produkcja: Jack White
Wydawca: V2, XL
Style: Blues Rock, Rock Alternatywny, Rock Garażowy
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.9
Oceniono na "10": 12 razy
Oceń -

Recenzja The White Stripes - Elephant

Autor: Wiktoria Królikowska

Brzmi tak, jakby najsilniejszy wpływ na tę płytę miały trzy poprzedzające ją albumy – trafnie spostrzegł dziennikarz „New Musical Express”, pisząc o Elephant. Po swoich minimalistycznych i garażowych początkach, po okresie pewnych poszukiwań (jednak pamiętajmy, że raczej nie wykraczających poza wybrane wcześniej konwencje stylistyczne), The White Stripes zaproponowali słuchaczom smakowitą esencję własnego stylu muzyczno-aranżacyjnego. Elephant jest więc punkowo-garażowo-bluesowo-psychodeliczną mieszanką. A w dodatku to, co miłe dla każdego ucha, zostało na tej płycie połączone z tym, co mocno brzmiące, w tak umiejętny sposób, że i kompozycja popowego mistrza Burta Bacharacha (I Just Don’t Know What To Do With Myself), i whitestripesowy punk rock mają tyle samo czadu! Warto również dodać, że album nagrany został w Londynie w studiach Toe-Rag, gdzie praktycznie cały sprzęt liczy sobie nie mniej niż czterdzieści lat. I znamienne, że w opisie płyty znajdziemy informację: W czasie pisania, nagrywania, miksowania i masteringu tej płyty nie użyto komputerów.

Tym razem jako autor piosenek występuje sam Jack White. Ostatnio w ogóle Jack robi dużo na własną rękę. Gra epizodyczną rolę w obrazie Cold Mountain (który właśnie wyświetlany jest w polskich kinach jako Wzgórze nadziei), w filmie tym zresztą śpiewa jedną piosenkę country, a na soundtracku znajduje się pięć jego kompozycji.

Tak jak już wspomniałam – Elephant jest, jak na razie, najdoskonalszym albumem The White Stripes, najpełniej przedstawiającym to, co najbardziej przekonujące w dorobku duetu. Jest tu – osadzony w tradycji talking bluesa – numer Ball And Biscuit, ale też ballada You’ve Got Her In Your Pocket , która może spodobać się zwolennikom Cata Stevensa. Jack przypomina też o swoim sentymencie do new wave. The Air Near My Fingers to nieco bigbeatowa piosenka, która rozwija się w coś stranglersowskiego (w końcu nawet słychać klawisze, brzmiące zupełnie jak te z Rattus Norvegicus). Krótko mówiąc: nasz artysta lawiruje po swojemu po gruncie, na którym czuje się dobrze i pewnie. W I Want To Be The Boy To Warm Your Mother’s Heart partia fortepianowa niemal przenosi nas w okolice beatlesowskiego Let It Be. Utwór Little Acorns zaczyna się trochę jak Revolution 9 liverpoolskiej czwórki, ale po historii Jenny, opowiedzianej przez „radiowego” komentatora, następuje ostry garażowy utwór, trochę w konwencji numeru Aneurysm Nirvany. Inne ostre numery z płyty Elephant to Girl, You Have No Faith In Medicine (w tradycji Cream), Hypnotize (gęsto grany numer z tamburynem, mający coś z ducha The Yardbirds), Black Math (połączenie punku z bluesem) i The Hardest Button To Button. Ten ostatni utwór właśnie teraz promuje płytę, a reżyserem klipu, który tak często można zobaczyć w telewizjach muzycznych jest – znowu – Michel Gondry. Co ciekawe – teledysk został równie „tradycyjnie” stworzony jak muzyka The White Stripes: jest oparty na animacji, którą w kinie stosuje się właściwie od początku jego istnienia, polegającej na pokazaniu zmontowanych, wybranych kadrów, co daje efekt ruchu (w klipie Gondry’ego pojawiają się w rytm muzyki coraz to nowe zestawy perkusyjne i wzmacniacze). Sama piosenka to coś w rodzaju hardrockowej wersji Gut Feeling lub Come Back Jonee Devo.

Na czwartym albumie nareszcie Meg śpiewa solo. Nareszcie – bo In The Cold, Cold Night wychodzi jej tak dobrze, że dziwić musi, dlaczego wcześniej tylko ograniczała się do wtórowania Jackowi. To piosenka o miłości młodej dziewczyny do gościa, który sprawia, że czuje się ona trochę starsza (i nie zamierza oglądać się na konwenanse). Miesięcznik „Q” określił ten numer jako Velvet Underground robiący kower „Riders On The Storm” Doorsów. Szczerze mówiąc nie byłabym taka pewna zwią-zków z The Doors w tym przypadku, ale daje to jakieś pojęcie o klimacie tego utworu. Na pożegnanie mamy country na trzy głosy. WWell It’s True That We Love One Another gościnnie pojawia się Holly Golightly i razem z Jackiem i Meg śpiewa o tym, jak to się nawzajem kochają.

A płytę Elephant powinni pokochać wszyscy fani prawdziwego rocka. To nie tylko najlepszy album The White Stripes. To jedna z kilku najbardziej udanych płyt rockowych ostatnich lat. I chyba najważniejsza płyta „nowej rockowej rewolucji”. Muzyczna lektura obowiązkowa.

Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group