terazrock.pl
 
TAGI: iron maiden

The Book of Souls

Ambitny concept-album w wykonaniu Iron Maiden. Płyta "The Book of Souls" jest z jednej strony progresywna, z drugiej tradycyjna. Z obydwu - udana.

Wykonawca: Iron Maiden


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 4 września 2015
Produkcja: Kevin Shirley & Steve Harris
Wydawca: Parlophone
Style: Heavy Metal
Nasza ocena
Ocena społeczności 9.3
Oceniono na "10": 37 razy
Oceń -

Recenzja Iron Maiden - The Book of Souls

Autor: Paweł Brzykcy

Najdłuższy w karierze Iron Maiden album studyjny (92 minuty muzyki, 2 CD) zawiera prawie wyłącznie rozbudowane, progresywne kompozycje (wyobraźcie sobie Piece Of Mind z niemal tylko utworami o strukturze To Tame A Land – a tu odlecieli jeszcze bardziej!). Jak dla mnie trochę szkoda, że zespół rezygnuje z prostszych, bardziej piosen­kowych, chwytliwych strzałów. Ale od razu zaznaczę: The Book Of Souls, w przeciwieństwie do The Final Frontier, cały czas intryguje. Zaczyna się i kończy utworami skomponowanymi samodzielnie przez Bruce’a Dickinsona, If Eternity Should Fail Empire Of The Clouds, i właśnie one są najbardziej progresywne, zaskakujące. W tym pierwszym na początku słyszymy gitarę akustyczną i głos Bruce’a – czysty, mocny, podniosły. Z czasem pojawia się typowy dla tego zespołu rytm – jest to taka, można powiedzieć, spokojna galopada. Ale cieszy, tym bardziej że brzmienie o wiele bardziej dostojne niż na poprzednim studyjnym albumie. I nagle koniec. A raczej: koda, z nawie­dzoną, przetworzoną efektami recytacją. Na wysokości słów wieczność jest dla mnie niczym, tylko chwilą, przechodzi zimny dreszcz. Na The Book Of Souls zespół bowiem nawiązał do wierzeń Majów, ich wyobrażeń na temat tego, co dzieje się z ludzką duszą po śmierci (zaraz po sesji nagraniowej okazało się, iż Dickinson ma poważne problemy zdrowotne – tym bardziej brzmi to niepokojąco). We wspomnianym Empire Of The Clouds wokalista gra na fortepianie. Szok? Po chwili dochodzą jeszcze brzmienia... smyczkowe! A następnie motyw ładnie się rozwija, przy czym w tej 18-minutowej kom­pozycji są gitarowe unisona jak z płyt Wishbone Ash, a nawet zagrywki w stylu Yes. Bardzo podoba mi się fragment z licz­nymi perkusyjnymi przejściami Nicko McBraina. I finał, znów orkiestrowo-fortepianowy. Piękne zwieńczenie albumu.

A co pomiędzy? Speed Of Light, autorstwa Adriana Smitha i Dickinsona, oferuje riff niezbyt w stronę Maidenowego heavy, taki bardziej chropowaty. Numer z ładnym solówkowa­niem, przeciętny melodycz­nie. Z The Great Unknown (autorstwa Smitha i Steve’a Harrisa) najbardziej pamięta się gitarowe unisono. A z The Red And The Black, samodzielnej kompozycji lidera, hiszpańsko brzmiący wstęp i zakończenie. Są tu też partie klawiszy i liczne solówki, ale niepotrzebnie rzecz trwa aż 13 minut, no i niestety pojawia się wokaliza (w rodzaju tych z Heaven Can WaitThe Clansman czy The Wicker Man), tym razem do bólu banalna, nie pasująca do dostojeństwa i podniosłego charakteru całego materiału. Na tym jednak kończą się moje żale. When The River Runs Deep Smitha i Harrisa to numer trochę w stylu The Mercena­ry, mający wszakże bardziej skomplikowaną strukturę. A The Book Of Souls, autorstwa lidera i Janicka Gersa, wybornie kończy pierwszą płytę zestawu za sprawą przestrzeni, klimatu, pięknych gitarowych orna­mentów i natchnionej partii wokalnej. W Death Or Glory (duetu Smith-Dickinson) jest większa dawka przebojowości (wreszcie! – bo refrenów do pośpiewania generalnie na The Book Of Souls jest trochę za mało). Shadows Of The Valley Gersa i Harrisa to galopada i piękne tasowanie solówek – miejsca dużo, nie szczędzili ich sobie. Tears Of A Clown (znów autorstwa duetu Smith-Harris) trwający 4 minuty 59 sekund, najkrótszy w zestawie, oferuje wyrazisty zadzior riffowy. A The Man Of Sorrows – wspólne dzieło Dave’a Murraya i Harrisa (nie mające nic wspólnego z utworem Man Of Sorrows Bruce’a Dickinsona z albumu Accident Of Birth) to rzecz bal­ladowa, spokojna, z uroczym dopalaczem klawiszowym jak z art rocka i momentami, których nie powstydziłby się... późny Pink Floyd.

Poziom studyjnych albumów sześcioosobowego Iron Maiden faluje prawie jak sinusoida. Po The Final Frontier zespołowi potrzebne było tak mocne wydawnictwo, jak The Book Of Souls.  [rok 2015]

Wczoraj swoją premierę miał koncertowy film Iron Maiden zatytułowany „The Book of Souls: Live Chapter”, który został udostępniony na oficjalnym kanale zespołu na YouTubie. 
 
Grupa Iron Maiden w przyszłym tygodniu przeprowadzi, po raz pierwszy w swojej historii, transmisję na żywo z premiery filmu koncertowego. Poznaliśmy właśnie jej szczegóły.  
 
Brytyjska formacja zapowiedziała właśnie nowe koncertowe wydawnictwo, które ukaże się jeszcze w tym roku. Nie zabraknie na nim... polskiego akcentu!
 
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group