terazrock.pl

In Through the Out Door

"In Through the Out Door" to ósmy album Led Zeppelin i ostatni, na którym znalazł się tylko i wyłącznie premierowy materiał.

Wykonawca: Led Zeppelin


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 15 sierpnia 1979
Produkcja: Jimmy Page
Wydawca: Swan Song
Style: Rock
Nasza ocena
Ocena społeczności 7.5
Oceniono na "10": 6 razy
Oceń -

Recenzja Led Zeppelin - In Through the Out Door

Autor: Paweł Brzykcy

Opiniotwórczy w latach 70. „Melody Maker” zatytułował recenzję In Through The Out Door zjadliwie, ale trafnie: Whole Lotta Bluff. Niestety, ta płyta to smutne świadectwo zagubienia zespołu, który w czasach, gdy modne było disco i punk, przestał grać po swojemu, proponując kontrowersyjne eksperymenty.

Głównym kompozytorem muzyki z tego albumu jest John Paul Jones. Opracowywał on swe pomysły z użyciem syntezatorów (których wiele partii pozostało) a także automatu perkusyjnego (w takim np. In The Evening John Bonham odwzorował bardzo prosty rytm). Przede wszystkim jednak zadziwia stylistyka. Hard rock i blues znajdujemy tylko we wspomnianym In The Evening i I’m Gonna Crawl. Obu numerom brak polotu. Ten pierwszy po ciekawym klimatycznym wstępie rozczarowuje zmiękczonymi partiami gitar i zamulonym śpiewem Planta – właściwie można zrozumieć tylko słowa Oh oh I need your love w refrenie. Sytuacji nie ratują smaczki w solówce Page’a: „odgłos zamykanych drzwi” (uzyskany przy użyciu gitarowego efektu gizmotron) i liryczne zwolnienie. Wolny I’m Gonna Crawl z początku ma pewien urok, jednak „zacinający się” zaśpiew Planta przy wtórze bębnów wypada topornie, a w końcówce okrzyki wokalisty brzmią, jakby sam siebie parodiował. W innych numerach dzieją się bardzo dziwne rzeczy. W Fool In The Rain nagle pojawia się wstawka w rytmie... samby (inspiracją była zabawa brazylijskich kibiców na futbolowych mistrzostwach świata w Argentynie). Według mnie takie eksperymenty lokują się poza estetyką Led Zeppelin. Jedyny utwór spółki Page-Plant to koszmarny Hot Dog – rock’n’rollowo-country’owy pastisz ze śpiewem w stylu Elvisa i knajpianym pianinkiem. To ostatnie rządzi też zresztą w nieco lepszym South Bound Saurez.

Pomyślana jako magnum opus płyty Carouselambra (niestety, z dawką pretensjonalnego poezjowania w stylu: Dull is the armour, cold is the day/ Hard was the journey, dark was the way) ciągnie się przez ponad 10 minut, zdominowana przez riffy wygrywane na... syntezatorze. Brak w tym jednak jakiegoś konkretu. Przyjemną melodię ma All My Love – po prostu popowa piosenka. Gdy jednak wchodzi solówka klawiszy udających trąbkę, ręce opadają...

Co z tego, że złaknieni nowej muzyki zespołu fani chętnie kupowali album, co z tego, że ta płyta miała aż sześć wariantów okładki, skoro nie ma na niej ani jednego utworu pozbawionego wad? [2009]

Komentarze (1)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Poziom: 34
Lemmysomemoney dodano: 11.05.2017, 08:09 #1
brawo recenzent od siedmiu boleści ...
Jeżeli I'm gonna crawl, jeden z najlepszych kawałków w historii Zepps, zamula, to po co o nim pisać.
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group