TAGI: metallica

Hardwired... to Self-Destruct

Osiem lat fani Metalliki czekali na premierowy materiał. Efektem dwuletniego pobytu w studiu nagraniowym jest dwupłytowe wydawnictwo „Hardwired... to Self-Destruct”.

Wykonawca: Metallica


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 18 listopada 2016
Produkcja: Greg Fidelman, James Hetfield, Lars Ulrich
Wydawca: Blackened
Style: Heavy Metal

Nasza ocena

Ocena społeczności 7.9

Oceniono na "10": 11 razy

Oceń -

Recenzja redakcji

Autor: Bartek Koziczyński

Żadna rockowa płyta nie była oczekiwana z równą niecierpliwością. Tool czy System Of A Down to jednak zawodnicy z innej kategorii wagowej, a Gunsi na razie badają grunt... Pochodnię dzierży Metallica, to na nią zwrócone były oczy świata. Trudno się pod taką presją tworzy. Nic dziwnego, że muzycy długo zajmowali się wszystkim, tylko nie nowym materiałem. Napięcie rosło. A gdy już powstała nowa płyta, zrobili wszystko, żeby nie wkurzyć fanów jeszcze bardziej.

Death Magnetic był kro­kiem w dobrym, klasycznym kierunku. Z perspektywy czasu jawi się jednak jako coś w rodzaju ...And Justice For All. Płyta przekombinowana i sucho brzmiąca. Na nowej słychać jazdę na całego, z odniesieniami do Kill ‘Em All, Master Of Puppets i Czar­nego albumu. Pod względem brzmieniowym bliższej oczywiście tego ostatnie­go, a nie radosnych zabaw z pogłosami lat 80., choć nie jest tak sterylne. Czuć ciepło przy zachowaniu ataku – w sumie wzorcowa metalowa produkcja. Sala prób zespołu, w której powstawał materiał, przewyższa zapewne wiele studiów nagraniowych, a wieloletnie doświadcze­nie muzyków pozwala na samodzielne wykręcenie brzmienia. Greg Fidelman pełnił rolę pomocniczą, nie wcinał się w kształt materiału jak Rick Rubin.

Wciągamy więc na maszt Gadsden flag i dostajemy wykapany Enter Sandman, czyli Now That We’re Dead. Z motorycznym riffem i stop­niowym narastaniem napię­cia. Z miejscem na fajerwerki, gdy wkracza zasadniczy rytm. I nawet fragmentem, w któ­rym główną rolę przejmują bębny, brak tylko dziecięcej recytacji... Pojawia się tu zarazem najpiękniejszy na płycie refren, z harmoniami wokalnymi. Dream No More to z kolei krocząca rzecz z rejonów Sad But True i śpie­wem kojarzącym się z Black Sabbath. Warto przy okazji pochwalić Jamesa Hetfielda, który generalnie śpiewa teraz melodyjnie, młodzień­czo i stara się urozmaicać swoje partie. „Czarne” ślady znajdziemy też w Here Comes Revenge.

Na tym nie koniec firmowej mieszanki. Otwierający Har­dwired to coś z punkrockową energią debiutu. Podobnie nakręcony jest ostatni w ze­stawie Spit Out The Bone. W rejony Master przenosi natomiast Atlas, Rise!, który można odtwarzać na lekcjach muzyki jako modelowy przy­kład thrashu: z riffem pedało­wym, harmoniami gitarowymi i maidenizmami. W podob­nych rejonach lokuje się Moth Into Flame. Dorzucili nawet coś z okresu Load – w Am I Savage czy Halo On Fire. Ten drugi kawałek jest najbliższy ballady (takiej typowej na pły­cie nie ma) i zwykłej piosenki do momentu gdy... zaczyna się wydłużać. Ośmiu minutom daleko od zapowiadanej zwię­złości. Podobnie można było sobie darować rozciąganie Confusion czy ManUNkind. Czy nawet w ogóle wyciąć te utwory, bo porywające nie są, a dwupłytowość albumu nie jest chyba w dzisiejszych czasach szczególnym atutem.

Swoją drogą: wersja Delu­xe, w grubym digipacku, liczy aż trzy dyski. Na dodatko­wym znalazł się m.in. znany od 2014 roku utwór Lords Of Summer. Nagrany od nowa, bardziej zwarty i zdecydo­wanie od wczesnych wersji lepiej brzmiący. Poza tym dorzucili znane z tribute’ów When A Blind Man Cries Purp­li i Ronnie Rising Medle, wią­zankę utworów Rainbow. Oraz uszlachetnione brzmie­niowo nagrania koncertowe z kwietniowego, intymnego występu w sklepie Rasputin Music.

Nie widzę możliwości, żeby ktoś był zawiedziony. Metal­lica eksperymentuje – źle? Nagrała album nawiązujący do klasyki – też źle? Cieszmy się, że im się chce, że do koncertowego repertuaru wejdzie trochę świeżyzny. [2016]

Recenzje czytelników

Autor: DreamLand
+ 0 -

Nowa płyta Metalliki - wielu z nas już straciło nadzieję na to że panowie uraczą nas w końcu swoim...
Pokaż treść

Autor: Kris05
+ +1 -

Płyta po prostu jest genialna. Każdy utwór ma swój urok, swoją ,,duszę". Czytając komentarze nawet...
Pokaż treść

Autor: belmont33
+ -1 -

Niby się tego słucha, ze dwa kawałki mają w sobie coś ciekawego, ale po przesłuchaniu całości...
Pokaż treść

Metallica gra „One” ze słynnym pianistą

„Symphony and Metallica” powraca, a wszystko dzięki wyjątkowemu wykonaniu utworu „One”. Amerykański zespół wsparł sam Lang Lang.
 

Metallica. „Hardwired” z koncertu w Seulu

Metallica udostępnia kolejne oficjalne nagranie z koncertu w Korei Południowej. Tym razem jest to utwór „Hardwired”.  
 

Metallica przygotuje coś wyjątkowego na tegoroczne Grammy

Metallica zagra podczas rozdania nagród Grammy. Muzycy zapowiedzieli, że przygotują coś „wyjątkowego i specjalnego”.
 

Komentarze (10)

Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Poziom: 12
boston154 dodano: 19.11.2016, 10:06 #1

Jest Moc!!!!!

Super płyta. Polecam wersję 3płytową Uśmiech Edytowano 1 raz. Ostatnio: 19.11.2016, 10:08
Poziom: 13
Rokko16 dodano: 20.11.2016, 16:13 #2

Jest ok

Najlepszy album Mety od czasów Reload.
Poziom: 13
DJ Jacek dodano: 08.12.2016, 19:32 #3

Po prostu dobra plyta

Metallica ma niewątpliwie najlepsze lata za sobą ale na nowej płycie do nich nawiązuje. Dlatego chwała jej za to! Jest tu wiele dobrych utworów ale żaden nie wybija się ponad pozostałych. Jednak wszystkie trzymają wysoki poziom. Wersje 3CD można sobie darować. Lords Of Summer nieznacznie się różni od wersji wcześniejszej. Trzy następne utwory są znane ze składanek –Tribute of…a reszta to przeciętny koncert tylko do zagorzałych fanów . W sumie 8 *, a za 3 CD 7 *
Poziom: 13
DJ Jacek dodano: 08.12.2016, 19:32 #4

Po prostu dobra plyta

Metallica ma niewątpliwie najlepsze lata za sobą ale na nowej płycie do nich nawiązuje. Dlatego chwała jej za to! Jest tu wiele dobrych utworów ale żaden nie wybija się ponad pozostałych. Jednak wszystkie trzymają wysoki poziom. Wersje 3CD można sobie darować. Lords Of Summer nieznacznie się różni od wersji wcześniejszej. Trzy następne utwory są znane ze składanek –Tribute of…a reszta to przeciętny koncert tylko do zagorzałych fanów . W sumie 8 *, a za 3 CD 7 *
Poziom: 6
DreamLand dodano: 19.12.2016, 17:39 #5

A jednak nie zawiedli... ;)

Nowa płyta Metalliki - wielu z nas już straciło nadzieję na to że panowie uraczą nas w końcu swoim premierowym materiałem...po ośmiu latach od ostatniego albumu studyjnego ''Death Magnetic'' nadszedł jednak ten moment Uśmiech kiedy po raz pierwszy odpalałem sobie "Hardwired...To Self-Destruct'' nie mogłem stłumić w sobie emocji oraz ciekawości odnośnie tego co zaraz miałem usłyszeć...pozytywne nastawienie wyrobione na wcześniej udostępnionych singlach z nowego wydawnictwa ("Hardwired", "Moth Into Flame" i "Atlas, Rise!") tylko potęgowało te uczucia...nie chciałem brać się za pisanie swojej recenzji tego albumu zanim nie wbiłem go sobie dobrze do głowy, i zanim nie mogłem stwierdzić że już go ''poznałem'' a nie tylko ''słyszałem'' i póki nie wyrobiłem sobie na jego temat zdania...a jak się ma całość po wielu odsłuchach? Hmmm...nie będę porównywał "Hardwired...To Self-Destruct'' z innymi albumami tego zespołu...nie lubię tego robić...każdy zespół się rozwija, zmienia trochę styl czy podejście do różnych tematów i zagadnień z biegiem czasu...tak jest i w wypadku Metalliki...oczywistym jest że zespół nie mógł nagrywać na okrągło płyt w tym samym klimacie co pierwsze albumy...panowie chcieli się rozwijać, i tak też robili...jednym się to podobało, i przyjmowali do siebie nowe wcielenia zespołu (w tym ja), inni zaś narzekali, i już zawsze będą psioczyć na to że Metallica skończyła się na ''Kill'em All''...kiedyś spotkałem się ze stwierdzeniem iż ''Death Magnetic'' jest brakującym ogniwem pomiędzy ''...And Justice For All'' a czarnym albumem (w sumie w pewnym sensie się z tym zgadzam)...gdybym miał jednak iść tym torem ''Hardwired... To Self-Destruct'' określił bym jako brakujące ogniwo pomiędzy czarnym albumem a płytami ''Load'' i ''Reload''...przechodząc do konkretów, nowy album Metalliki napewno nie jest złym materiałem...są na nim mocniejsze i słabsze momenty, są na nim plusy i minusy jak i niestety po raz kolejny powtórzone te same błędy...do tych błędów zaliczył bym zdecydowanie niepotrzebne, sprawiające wręcz wrażenie na siłę, wydłużanie utworów...to się niestety czuje :( gdyby większość utworów skrócić o niepotrzebne wstawki, wstępy czy po prostu zbędne motywy wyszło by to im na dobre...płyta z 77 minut została by o kilka (kilkanaście?) minut skrócona i jako całość była by łatwiejsza w odbiorze, oraz nie ciągneła by się czasami monotonnie w nieskończoność...no właśnie...płyta jak na swoją zawartość jest trochę przydługa...nie mam nic do albumów trwających ponad 70 minut, jednak uważam że trzeba mieć na nie pomysł, a nie iść na długość zamiast na jakość...no właśnie...kolejna dziwna sprawa...mimo że album jest przydługi to jednak nie przekracza 80 minut, czyli standardowej pojemności czasowej płyty, mimo czego została wydana na dwóch krążkach...bez sensu...celem było niby oddzielenie utworów bardziej przebojowych i łatwiej przyswajalnych od tych bardziej złożonych i cięższych w odbiorze...no nie wiem, mnie takie tłumaczenie nie przekonuje...tym bardziej że moim zdaniem pierwsza część płyty jest ciekawsza od drugiej...przejdźmy do samych utworów:
''Hardwired'' - utwór od którego zaczyna się cały album...krótki, zwięzły i na temat...mieliśmy okazję go poznać już jakiś czas temu jako pierwszy singiel promujący nadchodzące wydawnictwo...muszę szczerze przyznać że nie od razu polubiłem ten kawałek...na początku wydawał mi się za krótki, zbyt prosty i mało ambitny jak na Metallikę...po czasie jednak przekonałem się do niego, mimo że jest to jedyny utwór który zamiast skrócić, lub zostawić taki jakim jest wydłużył bym o te kilkadziesiąt sekund w solówce...fajny utwór, taki wwiercający się w pamięć kop na sam początek...
"Atlas, Rise!" - również znany nam wcześniej jako singiel...za pierwszym razem nie wiedziałem co mam o nim myśleć jednak szybko się do niego przekonałem...bardzo dobry utwór, fajne zagrywki, zapadające melodie zarówno w zwrotkach jak i w świetnym refrenie Uśmiech kawałek bardzo w moim stylu, często przywodzący skojarzenia z...no właśnie...Iron Maiden! Uśmiech zdecydowanie mocny punkt tego albumu w którym bym nic nie zmieniał Uśmiech
"Now That We're Dead" - witamy na ''Reload'' Uśmiech w tym kawałku bardzo mocno słychać echa tamtej płyty...niestety wielu ludzi nie doceniło dobrego materiału z płyt z 1996 i 1997 roku...tym którzy jednak lubią delikatniejsze, bardziej rockowe oblicze zespołu powinien się podobać Uśmiech mi się podoba Uśmiech odrobinę bym go tylko przykrócił Uśmiech
"Moth Into Flame" - kapitalny utwór!!! Również znany jako singiel od jakiegoś czasu, jednak muszę przyznać że jest to jedyny utwór z albumu do którego przekonałem się w 1000% od razu jak go usłyszałem...genialne riffy, linia melodyczna i przebojowy refren Uśmiech dla mnie jeden z mocniejszych punktów tego albumu Uśmiech również bym w nim nic nie zmieniał Uśmiech
"Dream No More" - ciężki, walcowaty utwór ze zwrotkami, jakich w Metallice już dawno nie słyszeliśmy Uśmiech Hatfield pokazał tu klasę Uśmiech ciekawy refren, i klimat zdecydowanie przekonały mnie do tego utworu Uśmiech jednak lekko można było by go skrócić i nic by mu się nie stało Uśmiech
"Halo on Fire" - świetny numer! Kiedy pierwszy raz go usłyszałem już wiedziałem że tu jest coś wyjątkowego, co mnie kupi...i kupiło...już za drugim przesłuchaniem Uśmiech bardzo ładne, spokojne zwrotki niczym ballada prowadzą nas do wybuchu emocji w refrenie...no właśnie...ach, ten refren Uśmiech według mnie genialny Uśmiech co chwilę się go gdzieś nuci pod nosem Uśmiech jedynym minusem utworu jest jednak znowu jego długoś którą można by skrócić spokojnie o niepotrzebne wstawki...
"Confusion" - nie od razu zrozumiałem ten utwór...ba, byłem nawet w stanie dać mu czerwoną kartkę kiedy za kolejnym przesłuchaniem...szok xD przecież to jest bardzo dobry utwór Uśmiech nie wiem czy to ilość materiału na tym albumie czy coś innego sprawiło że dopiero później ''dojrzałem'' do tej kompozycji ale melodie oraz emocje w niej zawarte są zdecydowanie na plus, i często do niego wracam Uśmiech standardowo lekkie skrócenie by nie zawadziło...
"ManUNkind" - mimo iż kawałek jest znowu troszkę za długi, i posiada fragmenty po których wycięciu i skróceniu tylko by zyskał to jednak jestem na tak...ciekawe granie a fragment w którym Hatfield śpiewa: ''Blind lead blind! Quest to find! Faith in manUNkind!'' mnie po prostu kupił...świetny jest również fragment kiedy krzyk Jamesa przeradza się w solówkę Uśmiech
"Here Comes Revenge" - dobry utwór z ciekawym teledyskiem...jestem na tak, ale według mnie jest to jeden z najsłabszych kawałków na nowym albumie Mety...jednym z najsłabszych, ale wciąż dobrym do którego czasem będę wracał Uśmiech standardowo trochę rozciągnięty niepotrzebnie...
"Am I Savage?" - według mnie najsłabszy utwór z albumu...typowy średniak który jednak nie zapada zbytnio w pamięci...no i troszkę przydługi...
"Murder One" - fajnie że panowie pomyśleli o Lemmym, utwór może szału nie robi ale na pewno jest utworem do którego wrócę, jestem na tak...
"Spit Out the Bone" - no i na koniec znowu kopniak Uśmiech fajny kawałek, ze świetną gitarą jednak ten utwór bym obowiązkowo skrócił...miał być kiler na koniec i jest, ale całą tę moc gubimy niestety przez rozwleczone przedłużanie tego utworu które paradoksalnie nic do niego i tak nie wnosi...jednak utwór jak najbardziej dobry Uśmiech
Podsumowując Uśmiech zdecydowanie bardziej w całości podoba mi się pierwszy krążek ''Hardwired...To Self-Destruct"...bardziej lub troszeczkę mniej ale podobają mi się na nim wszystkie utwory, jedynie "Am I Savage?" mnie specjalnie nie porwał, i raczej poza słuchaniem albumu w całości do niego nie będę wracał... Bonusowo poza coverami i wersjami koncertowymi mamy również znany nam już dłużej ''Lords Of Summer'' który mi osobiście się podoba Uśmiech płyta na pewno nie słaba, jak to potrafią zarzucać ludzie ograniczeni jedynie do pierwszych 4/5 płyt tego zespołu lecz na pewno nie najlepsza w dorobku Metalliki...jak mówiłem nie będę jej porównywał z wcześniejszymi dokonaniami zespołu chociaż w sumie i tak wyjdzie to z ocen wystawianych każdej płycie osobno, jednak kiedy ''Hardwired... To Self-Destruct'' dojrzał już w mojej głowie do oceny jestem w stanie dać mu mocne i zasłużone 8,5/10 Uśmiech pozycja godna polecenia Uśmiech Edytowano 2 razy. Ostatnio: 19.12.2016, 17:40
Pokaż odpowiedzi (2)
Poziom: 3
morydz dodano: 13.01.2017, 07:59 #8

Mnie się podoba!

Od lat obserwuję taki trend, że od czasów "Load" wypada Metalliki nie lubić, a już zupełnie można się narazić "znawcom", chwaląc ich ostatnie albumy. Więc ja się narażę i powiem, że "Hardwired..." mi się szalenie podoba. Zresztą nie tylko mnie - to pierwsza płyta, którą najwyraźniej pokochał mój półtoraroczny syn Język
A tak w ogóle to "St. Anger" do dla mnie definicja trashu i nie mogę się nadziwić, że reszta świata słyszy ją zupełnie inaczej. To gdzie mam się ustawić do rozstrzelania? Mrugnięcie
Poziom: 11
hahusky dodano: 15.01.2017, 19:05 #9

zwracam honor Metallice...naprawde watpilem...a jednak...swietna plyta!
Log [91.198.***.***] dodano: 19.01.2017, 12:41 #10

Fajna płyta. swoja drogą... powie mi ktos jak się zalogowac? Bo sie nie da, najprawdopodobniej przez okno wyszukiwarki Mrugnięcie Pozdro

Komentarze (10 opinii) Skomentuj

Ostatnio ocenione płyty

© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group