terazrock.pl

Painkiller

"Painkiller" to dwunasty i najbardziej znany album w dorobku Judas Priest. Po wydaniu tego krążka, zespół opuścił wokalista Rob Halford.

Wykonawca: Judas Priest


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: Wrzesień 1990
Produkcja: Judas Priest, Chris Tsangarides
Wydawca: Columbia
Style: Heavy Metal, Speed Metal
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.9
Oceniono na "10": 19 razy
Oceń -

Recenzja Judas Priest - Painkiller

Autor: Paweł Brzykcy

Lata mijają, a wrażenie jest wciąż to samo: to wręcz niewiarygodne, jak bardzo udała się im ta płyta. Wszyscy bez wyjątku muzycy Judas Priest są na niej w życiowej formie.         

Album otwiera fenomenalny utwór tytułowy: rozpoczyna go szaleńczy, perkusyjny wstęp (w ten sposób fanom przedstawia się nowy perkusista, Scott Travis), pojawiają się rajcowne zagrywki gitar, a Halford z furią wykrzykuje – bardzo pasujące tu – słowa: faster than a bullet, terrifying scream/ enraged and full of anger, he’s half man and half machine... Numer ten trwa sześć minut, możemy więc delektować się jeszcze wybornymi solówkami gitarowymi (najpierw Tiptona, potem Downinga), efektami dźwiękowymi (podkreślającymi wersy w stylu boiling clouds of thunder) czy wreszcie – rozbudowanym zakończeniem. W dodatku nie ma czasu, by po tej kompozycji ochłonąć. Każda następna przynosi równie bezlitosny czad.

Nie da się ukryć, że wielki wpływ na kształt tego albumu mieli nowi członkowie ekipy Judas Priest. Scott Travis zachwyca błyskotliwą techniką, pokazuje w jaki sposób (i w jakiego rodzaju utworach) powinno się grać na dwie „centrale” – rzecz jasna, dodaje to muzyce grupy mocy; nic dziwnego, że perkusja jest tu wyeksponowana bardziej niż na poprzednich albumach zespołu. Po drugie: Chris Tsangiris wspaniale spisał się w roli producenta – soczyste, potężne brzmienie Painkillera nie odstaje od obecnych norm! Tsangiris jest też współautorem hipnotycznego utworu A Touch Of Evil: atmosferę kreują w nim dźwięki dzwonów, ciężkie riffy, „odjechane” klawisze, wreszcie – refren, którego nie sposób zapomnieć. Kolejny majstersztyk to Night Crawler – w czwartej minucie tego numeru pojawia się zwolnienie z melodeklamacją, tworzącą nastrój niczym dobry horror. Wyczyny Halforda na tym albumie są bodaj najpełniejszym potwierdzeniem jego wokalnego kunsztu, głosowej wszechstronności. Wspomnijmy tu o „jadowitym” zaśpiewie z początku All Guns Blazing, czy rozwibrowanych „górkach” w Metal Meltdown. Całość zamyka – poprzedzony króciutkim wstępem Battle Hymn – utwór One Shot At Glory. Melodyjny to numer, pod względem rytmicznym kojarzący się trochę z Iron Maiden. Nie ulega jednak wątpliwości, że Painkiller przede wszystkim stanowi esencję muzyki Judas Priest.

Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group