terazrock.pl
 
TAGI: the beatles

Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band

"Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band" to kolejna już kultowa pozycja w dyskografii The Beatles. W 1968 roku płyta zdobyła cztery Nagrody Grammy, między innymi w kategorii album roku.

Wykonawca: The Beatles


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 1 czerwca 1967
Produkcja: George Martin
Wydawca: Parlophone
Style: Art Rock, Pop Rock, Rock
Nasza ocena
Ocena społeczności 9.0
Oceniono na "10": 39 razy
Oceń -

Recenzja The Beatles - Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band

Autor: Bartek Koziczyński

Revolver oswoił publiczność z myślą, że The Beatles gotowi są na wszystko. Ale nikt nie spodziewał się, że skoczą na główkę. Włącznie z – można podejrzewać – nimi samymi... Zaczęło się od decyzji, by nie grać koncertów. Śmiały krok, ale ówczesny status zespołu był już dużo ponad branżowymi standardami.

Wyzwolenie z kieratu, które zaowocowało wolnym czasem, rozwinęło chłopaków. Harrison wyskoczył do Indii, skąd przywiózł nowe inspiracje i umiejętności muzyczne. Słychać je w mantrowym, egzotycznym utworze Within You Without You. Lennon, eksperymentował z rozmaitymi substancjami, co mogło wpłynąć na to, że widywał marmoladowe nieba (tak, tak, wiemy że Lucy In The Sky With Diamonds zainspirował synek mały). McCartney, podczas peregrynacji wpadł na pomysł stworzenia alter ego grupy. Stąd idea zespołu Sierżanta Pieprza, usprawiedliwiająca różnorodność stylistyczną, stąd cała oprawa: barwne mundury i odjechana koncepcja okładki (która jest klasyką sama w sobie).

Drugą zaletą nowej sytuacji było przesunięcie akcentu na pracę studyjną. Półroczna posiadówka w nagrywalni była w owym czasie czymś niewyobrażalnym, podejrzewano więc, że zespół po prostu się wypalił. Nic podobnego – Beatlesi byli po prostu jak gromadka dzieciaków. Mogli bawić się do woli i to coraz nowymi gadżetami. Producent George Martin był oczywiście szczęśliwy, mogąc w tym pomóc... Dźwiękowe bogactwo słyszalne na płycie to m.in. efekt chałupniczego zwielokrotnienia dostępnych ścieżek. Wcześniej nie było takich drobiazgów po prostu gdzie rejestrować! Ówczesnych zmiażdżyło też brzmienie sekcji. Z głębokim basem (kompresja) i twardą perkusją (nowe omikrofonowanie). Dodajmy do tego rozmaite efekty wokalne, przyspieszanie taśmy (Paul brzmiał poważniej w oryginale When I’m Sixty-Four) czy pionierską technikę samplingu (partia organów w Being For The Benefit Of Mr. Kite! to tak naprawdę kunsztowna sklejka). Po premierze konkurencja została odstawiona na kilka długości. Już to zapewniło płycie miejsce w historii rocka. Ale przecież były jeszcze kompozycje i teksty...

Nie będziemy się tu spierać, czy to pierwszy concept album, czy nie. Faktem jest, że utwory łączy jakaś nić, ważne jest ich rozmieszczenie, brak przerw... W zestawieniu z koncepcją zespołowego alter ego całość robi wrażenie, wciąga – jak nie wciągała większość albumów z tamtych czasów, bazujących na singlach. Nikt też nie poważył się na taką mieszankę stylistyczną. Utwór Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band, po odjęciu trąb i odgłosów publiczności, to prekursor hard rocka. Lucy In The Sky With Diamonds, z nieziemskim klawesynem i przewlekłym śpiewem, to psychodeliczna ballada godna swojego tekstu. Równie genialna, acz w zupełnie innym klimacie, smyczkowym, nawiązującym do muzyki poważnej, jest She’s Leaving Home. I jeszcze majstersztyk – A Day In The Life. Od pozornej delikatności (solidne uderzenia fortepianu plus wejścia perkusji), przez przełamanie z pamiętnym motywem wokalnym, po epicki, orkiestrowy finał. Są też jednak rzeczy lżejsze. Getting Better z radosnymi harmoniami wokalnymi zdradza wpływy soulu. Jest wodewilowy odjazd McCartneya When I’m Sixty-Four, od którego niedaleko pada Fixing A Hole tego samego kompozytora. Wyśpiewany przez Ringo With A Little Help From My Friends to nic więcej jak przyjemna pioseneczka, która jednak nabrała wagi w wykonaniu Joe Cockera. Trudno też poważnie traktować Good Morning Good Morning, w którym pole do popisu ma głównie sekcja dęta (i zwierzaki z kogutem na czele)...

Geniusz The Beatles polegał na tym, że wszystko to się z sobą pięknie kleiło, oddawało ducha czasów i było świadectwem ponadprzeciętnej wyobraźni muzycznej. Płyta przypieczętowała status The Beatles jako grupy numer jeden w historii rocka i miarą nie była tu już wyłącznie popularność, lecz przede wszystkim osiągnięcia artystyczne. [2009]

Giles Martin, syn producenta George’a Martina, potwierdził, że przygotowuje nowy miks Białego Albumu The Beatles.
 
Na chwile przed tegorocznym międzynarodowym dniem „Star Wars”, który odbywa się przez cały dzisiejszy dzień, do sieci trafiła parodia, która powstała w oparciu o ósmy studyjny album The Beatles.
 
Poznaliśmy listę najbogatszych muzyków ze Zjednoczonego Królestwa. Sporo na niej wykonawców związanych z rockiem.
 
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group