terazrock.pl

Concrete and Gold

Dziewiąta płyta zespołu Foo Fighters powstawała od grudnia 2016 roku do maja 2017 roku. Zespół przygotował jedenaście premierowych kompozycji.

Wykonawca: Foo Fighters


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 15 września 2017
Produkcja: Greg Kurstin
Wydawca: RCA, Roswell
Style: Hard Rock, Rock, Rock Alternatywny
Nasza ocena
Ocena społeczności 7.7
Oceniono na "10": 2 razy
Oceń -

Recenzja Foo Fighters - Concrete and Gold

Autor: Jordan Babula

W czerwcu 2010 roku Paul McCartney odbierał nagrodę im. Gershwinów w kategorii piosenka popularna, przy­znawaną przez amerykańską Bibliotekę Kongresu Stanów Zjednoczonych. Na uroczystości w Białym Domu, z udziałem prezydenta Baracka Obamy, wbity w garnitur Dave Grohl stanął na czele zespołu McCartneya, by wykonać utwór Band On The Run. Wcześniej wygłosił zaś krótki spicz, w którym przyznał, że Paul jest jego bezapelacyjnym bohaterem. Panie prezydencie, pan jest moim drugim bohaterem – dodał szybko.

Deklaracja lidera Foo Fighters zabrzmiała tyleż niezręcznie, co znacząco, a Paul McCartney dziś towarzyszy Grohlowi często przy różnych okazjach, zarówno prywatnych jak i artystycznych. Musiał być więc obecny również na Concrete And Gold, gdzie pojawia się w roli perkusisty w jednym utworze – Sunday Rain. Wydaje się jednak, że wpływ, jaki sir Paul wywarł na tę płytę, jest dużo większy. Trzeba bowiem powiedzieć konkretnie: Concrete And Gold to najbar­dziej beatlesowko brzmiący album grupy (chociaż na naszych łamach gitarzysta Chris Shiflett wypiera się takich inspiracji).

Kiedy rozmawiałem z Dave’em o płycie, malował mi jej obraz jako heavymetalowej wersji „Sierżanta Pieprza” – mówi producent, Greg Kurstin. Plan nie do końca się powiódł, album bowiem wydaje się raczej hołdem dla innego Beatlesowskiego arcydzieła, Abbey Road – płyty potężnej, wielobarwnej, soczystej. Na Concrete And Gold udało się osiągnąć podobny efekt brzmieniowej pełni, wszechogarniającego oceanu dźwięków. To jakby połączenie porażających gitar z Come Together, monumentalnych klawiszy z I Want You, wielogłosu z Because i ogłuszających bębnów z The End. To zara­zem nie odebrało Foo Fighters ich indywidualności. Ba, wszystko, co charakterystyczne dla stylu grupy, czyli świetne melodie, postgrunge’owy brud, punkowa energia i progrockowy sznyt w tej oprawie wypadają jeszcze okazalej.

Niepozorny akustyczny wstęp, a potem nagły gitarowo-chóralno-organowy wybuch – to krótki, będący swoistą wizytówką albumu T-Shirt. W znanym z teledysku Run zespół rozkręca się na całego. To rzecz prawie sześciominutowa, kompozycyjnie – zgodnie z zespołowym zwyczajem – rozbudowana, ze świet­nym riffem, momentami wściekłą, przesterowaną par­tią wokalną i pełnymi uroku klawiszami ( jak przyznaje Shiflett, nowy pełnoprawny członek zespołu, Rami Jaffee odegrał dużo większą rolę podczas nagrywania płyty). Wreszcie zaś zaraźliwie przebojowa, co zawsze było siłą Foo Fighters. Grohl po prostu potrafi dobrać takie nuty, żeby człowiekowi w duszy grało. Z tego typu przebojowością mamy zresztą do czynienia praktycznie w każdym utworze, np. Make It Right ze świetnym refrenem i fajnie skandowanymi zwrotkami – osobiście przypominają mi one Zero The Hero Black Sabbath – apokaliptycznym The Sky Is A Neighborhood, piosenkowo ładnym The Line czy typowo foofighte­rowskim Arrows. Typowo foofighterowska jest z kolei kombinacja rytmiczna (choć, jak wiadomo, w tej kwestii zespół czerpie z Rush) w La Dee Da, gdzie ekipa Dave’a Grohla czasem wybija słuchacza z rytmu nie­spodziewaną synkopą, a gdzie indziej rzeczywiście ury­wa kawałek taktu. Sunday Rain wypada beatlesowsko nie tylko dzięki prostej (ale nie aż tak bardzo prostej) grze na perkusji McCartneya – wstęp to bowiem gitara w stylu George’a Harrisona. Z kolei Happy Ever After to rodzaj stylizacji na muzykę popularną z lat 50., w której rozkochany był... no tak, Paul McCartney.

Trochę wbrew temu, co w wywiadach lubi powta­rzać Grohl, na Concrete And Gold elementów motör­headowych nie ma aż tak dużo (brudne i agresywne fragmenty pojawiają się sporadycznie), podobnie jak riffów. Zresztą, Foo Fighters nigdy nie był specjalnie riffowym zespołem. Zawsze grał za to ciężkie, gitarowe piosenki. Na tym albumie znajdziemy ich jedenaście, wszystkie w przepięknej oprawie brzmieniowej. I chociaż trudno nazwać tę płytę przełomową czy wyjątkowo oryginalną w dorobku grupy, ukazuje ona jej twórczość w odświeżonej, ekscytującej postaci. Jest więc wszystko, za co kochacie Foo Fighters i jeszcze trochę do tego – i to powinna być najlepsza rekomen­dacja. [rok 2017]

Zespół Foo Fighters odwołuje kolejne koncerty z powodu „nagłej sytuacji rodzinnej” jednego z członków.
 
Zespół Foo Fighters opublikował nowy utwór „Soldier”, który trafi na charytatywną składankę.
 
Dziesięć dni temu światło dzienne ujrzało nowe wydawnictwo Foo Fighters, które okazało się ogromnym sukcesem. Za tym powodzeniem stoją również wyjątkowi goście, którzy pojawili się na wydawnictwie.
 
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Skład nagrywający płytę
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group