terazrock.pl
 
TAGI: linkin park

One More Light

Siódme studyjne wydawnictwo zespołu Linkin Park zatytułowane "One More Light" to kolejna zmiana stylu. Muzyka elektroniczna i pop nie przekonały większości fanów formacji.

Wykonawca: Linkin Park


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 19 maja 2017
Produkcja: Brad Delson, Mike Shinoda
Wydawca: Warner Bros., Machine Shop
Style: Elektronika, Pop, Pop Rock
Nasza ocena
Ocena społeczności 4.1
Oceniono na "10": 1 raz
Oceń -

Recenzja Linkin Park - One More Light

Autor: Bartek Koziczyński

Strach pisać o nowej płycie Linkin Park. Chester Ben­nington grozi, że dorwie każde­go, kto ośmieli się powiedzieć, że nowy muzyczny kierunek grupy to ruch marketingowy. Zezwala tylko na stwierdzenie, że piosenki się nie podobają, bo nie ma w nich metalu. Cóż, Chester – piosenki mogą się akurat podobać. Nawet bez metalu (nikt przecież nie narzekał na wpływy hip hopu czy ambitnej elektroniki, one wręcz stanowiły o wyjątkowo­ści grupy!). Problem w tym, że dostajemy je w opakowaniu najbardziej zużytych, denerwu­jących i tandetnych zabiegów aranżacyjnych stosowanych w muzyce pop. Bez śladu ro­cka, który na dotychczasowych płytach zawsze był jednak obecny.

Najbardziej irytujący jest efekt typu „Smerfne hity” – elektroniczna zmiana tonacji śpiewu na wysoki, kreskówko­wy. Coś takiego straszy na sa­mym początku płyty, w Nobody Can Save Me. W Battle Symp­hony wysokość tych dźwięków jest różna, tworząc koślawy motyw melodyczny. A w Sorry For Now brzmią, jakby się zacinał komputer. Perkusja sprowadza się do popukiwania sztucznego odpowiednika stopy i natarczywego szumu przeszkadzajek. Przestrzeń nie­ustannie wypełniają brzmienia klawiszowe, a jeśli gdzieś na dziesiątym planie pojawi się gitara, przybiera formę jakiegoś bulgotu. Melodie? Wpadają w ucho, ale nie porywają. Ot, papka dla komercyjnych rozgłośni, zresztą skompono­wana z udziałem zawodowych papkomacherów. Zespół, który stworzył jedną z najpiękniej­szych piosenek wszech czasów – In The End – nie potrzebuje takiej pomocy.

Najlepiej tu wypada utwór Talking To Myself, gdzie mimo discopolowych klawiszy sły­chać wyraźny motyw gitarowy, a wokalną słodycz na ułamek sekundy przełamuje odrobina dawnej ekspresji. Z drugiej stro­ny wyróżniłbym Good Goodbye jako rzecz zbliżoną do praw­dziwego hip hopu, z udziałem amerykańskiego rapera Pushy T i brytyjskiego grime’owca Stormzy’ego. Reszta to muzyka dla dzieci. Problem w tym, że dzieci dostają ją w wykonaniu swoich rówieśników – często lepszym, a na pewno bardziej autentycznym niż w wydaniu czterdziestolatków, którzy wcześniej grali co innego.

Linkin Park strzelił sobie w stopę. Pewnie zespół dostar­czy nam jeszcze kiedyś dobrej muzyki, ale na razie włożył do ręki argumenty wszystkim, któ­rzy nie traktowali go poważnie. [rok 2017]

W grudniu na rynku ukaże się wyjątkowy album koncertowy grupy Linkin Park. 
 
Grupa Linkin Park udostępniła w sieci teledysk do kompozycji tytułowej z ostatniego albumu, który został stworzony przez fanów zespołu. 
 
Lista „Billboard” skończyła 77 lat. Jej pierwsze notowanie ukazało się 27 lipca 1940 roku.
 
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Skład nagrywający płytę
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group