terazrock.pl

Ozzmosis

Ozzy Osbourne w 1991 ogłosił, że kończy muzyczną karierę. Tak się nie stało i cztery lata później pojawiło się „Ozzmosis”. Na płycie zagrali Zakk Wylde i Geezer Butler.

Wykonawca: Ozzy Osbourne


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 24 października 1995
Produkcja: Michael Beinhorn
Wydawca: Epic
Style: Heavy Metal
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.5
Oceniono na "10": 7 razy
Oceń -

Recenzja redakcji

Autor: Paweł Brzykcy

Promujący Ozzmosis na singlu utwór Perry Mason robił wielkie wrażenie. Numer to czadowy, pokręcony (z niby symfonicznym wstępem), zawierający dawkę odpowiednio chorych dźwięków, a przy tym jeszcze chwytliwy. Wyglądało na to, że Ozzy – po raz kolejny połączywszy siły z Geezerem Butlerem – zaserwuje solidną porcję świetnego heavy metalu.
 
Niestety, singel okazał się zmyłką. Już utwór I Just Want You zapowiada, że na Ozzmosis będzie bardzo dużo klawiszy (zagrali na nich Rick Wakeman oraz producent Michael Beinhorn), słychać też, że muzykom jakby zabrakło pomysłu na zakończenie tego numeru. Dwa utwory, których współautorem jest Butler, Thunder Underground i My Jekyll Doesn’t Hide, bronią się ciężkimi riffami i przytłaczającą atmosferą. W latach dziewięćdziesiątych tak mógłby brzmieć Black Sabbath, ale też ów ciężar zapamiętuje się bardzieniż, powiedzmy, refreny.
 
A poza tym jest na płycie cała seria utworów wolnych i odmiennych od zawartości poprzednich płyt Ozzy’ego. W Tomorrow „ilustracyjne” fragmenty nie są w stanie ukryć topornej linii melodycznej, a Ghost Behind My Eyes to pozbawiona wyrazu balladka. Nowinki brzmieniowe i aranżacyjne przeważnie nie idą w parze z polotem, z fajnymi pomysłami na same utwory. No, może oprócz Denial, gdzie Wylde zupełnie odchodzi od swego firmowego brzmienia gitary, przez co numer ten jednak się wyróżnia. Uważne przesłuchanie pozwala też zauważyć, że Ozzy nie jest w najlepszej formie głosowej, czasami stara się to maskować krzykiem. Nie ma tu ani jednego szybkiego utworu z riffem w stylu I Don’t Know bądź Miracle Man, czy nawet łagodnej przebojowości a la S.I.N. z poprzedniej płyty. Finałowa ballada Old L.A. Tonight ze szmirowatymi harmoniami wokalnymi zupełnie nie przystaje do Osbourne’a. Na szczęście obok Perry Mason jest tu jeszcze jeden klejnocik. See You On The Other Side to również wolny, ale pięknie rozwijający się numer, złowieszczy i tajemniczy. Tak naprawdę to głównie z powodu tych dwóch utworów chce mi się wracać do tej płyty. [2005]

Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Skład nagrywający płytę
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group