terazrock.pl

Diary of a Madman

"Diary of a Madman" to drugi solowy album Ozzy'ego Osbourne'a i jednocześnie ostatni, na którym pojawili się Randy Rhoads i Lee Kerslake.

Wykonawca: Ozzy Osbourne


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 7 listopada 1981
Produkcja: Max Norman, Ozzy Osbourne, Randy Rhoads
Wydawca: Jet
Style: Hard Rock, Heavy Metal
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.5
Oceniono na "10": 9 razy
Oceń -

Recenzja Ozzy Osbourne - Diary of a Madman

Autor: Paweł Brzykcy

Na Diary Of A Madman nastąpiło idealne zgranie czynników potrzebnych do stworzenia świetnej rockowej płyty: są tu wyborne, żywiołowo wykonane kompozycje, a muzycy idą na całość, zupełnie jakby przeczuwali, że następna płyta w tym składzie już nigdy nie powstanie. Soczyste i klarowne brzmienie przekonuje natomiast, że głos Ozzy’ego nie musi się kojarzyć z dźwiękowym brudem.

Otwieracz, Over The Mountain, po prostu zabija – głównym riffem, solówką, i niezwykle chwytliwym refrenem (Don’t need no astrology...). W każdym utworze pojawiają się jakieś smaczki: często stosowanym zabiegiem jest zestawienie delikatnej gitary akustycznej z tnącą niczym piła tarczowa elektryczną. Warto też zwrócić uwagę na to, jak Rhoads przygotowuje „grunt” pod swoje – jak zwykle porywające – solówki. W napędzanym przez ciężki bas Believer w połowie trzeciej minuty następuje łagodny przerywnik, potem kilka mocnych akordów i dopiero solo. W Little Dolls pojawiają się pasujące do utworu, dłuższe i jakby płaczliwe dźwięki gitary. Mamy tu dwa utwory o proweniencji balladowej: You Can’t Kill Rock’n’Roll i Tonight. Ten ostatni jest najbardziej piosenkowy; dyskretny fortepian i smyczki z klawiszy nie robią tu jednak sztampowego wrażenia. Sam Ozzy śpiewa kapitalnie, z pasją. W pospiesznym S.A.T.O. złowieszczo brzmi syntezator, zaś na sam koniec serwują nam arcydzieło. Utwór tytułowy. Najpierw zdumiewa piękno głównego tematu – niepokojącego, niełatwego do zanucenia, zaś po chwili wytwarza się nastrój niczym z wypełnionej duchami filharmonii. Ozzy śpiewa z przeraźliwym spokojem: A sickened mind and spirit/ The mirror tells me lies/ Could I mistake myself for someone/ Who lives behind my eyes... Potem następuje czadowanie i wreszcie finał z mistrzowsko wykorzystanym chórem. Najwspanialszy i najbardziej szalony utwór z solowego dorobku Osbourne’a. [2005]

Sąd federalny oddalił pozew, jaki złożył były basista Ozzy’ego Osbourne’a, Bob Daisley, w którym domagał się spłacenia zaległych tantiem za nagrane albumy.
 
Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Skład nagrywający płytę
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group