terazrock.pl
 
TAGI: david bowie

Reality

"Reality" to dwudziesty trzeci album Davida Bowiego. Na płycie znalazły się dwa covery - "Pablo Picasso" Modern Lovers i "Try Some, Buy Some" George'a Harrisona.

Wykonawca: David Bowie


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 16 września 2003
Produkcja: David Bowie, Tony Visconti
Wydawca: ISO, Columbia
Style: Rock
Nasza ocena
Ocena społeczności 7.4
Oceń -

Recenzja David Bowie - Reality

Autor: Wiesław Weiss

Kilka lat temu David Bowie wystawił siebie na giełdę. Tym samym przekreślił się jako artystę, bo jego muzyka stała się już tylko towarem, który musi przynosić określone dywidendy, aby nabywcy akcji nie czuli się zawiedzeni. Dlatego na przykład nie został ukończony niezwykle ambitnie pomyślany, absolutnie niekomercyjny cykl Outside - z planowanych pięciu albumów powstał tylko jeden. Dlatego z zespołu Bowiego wypadł Reeves Gabrels, gitarzysta grający niezwykle nowocześnie, „pod włos”, dysonansowo. Dlatego już od jakiegoś czasu artysta proponuje nam muzykę jak najbardziej przebojową, zakorzenioną oczywiście w jego dawnych dokonaniach, aby nikt nie mógł powiedzieć o wyparciu się samego siebie, ale raczej cynicznie dyskontującą przeszłość niż stanowiącą nowy interesujący głos w jego twórczości.

Nie inaczej jest na Reality. Co prawda pierwsza piosenka, New Killer Star, to rzecz na tyle zgrabna i urokliwa, że chce się Bowiemu wybaczyć natrętną komercyjność. Kiedy jednak kompozycja wybrzmiewa, nic już nie jest w stanie obronić nowego dzieła artysty. Następne utwory, takie jak The Loneliest Guy, Loking For Water, She’ll Drive The Big Car czy Fall Dog Bombs The Moon, to już bowiem potencjalne przeboje bez prawdziwie przebojowych melodii, bez świeżych rozwiązań aranżacyjnych, bez tego czegoś, co sprawia, że muzyka rzeczywiście przykuwa uwagę. A są tu i rzeczy tak złe, jak Try Some Buy Some, mieszanka beatlesowskich brzmień z rejonu Sgt. Peppera z jakąś ckliwą muzyką włoską, czy Bring Me The Disco King, trwająca prawie osiem minut jazzująca ballada a la Frank Sinatra o melodii tak wydumanej, że trzeba sporo samozaparcia, by dotrwać do końca.

Życzmy Bowiemu jednak wielkiego sukcesu, bo tylko wtedy przestanie myśleć wyłącznie o kasie i nagra być może coś na miarę swych wybitnych dokonań z przeszłości. [2003]

Komentarze (2)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Poziom: 35
Lemmysomemoney dodano: 24.01.2017, 12:53 #1
Bezsensowna recenzja
Publikowanie starych recenzji nie ma sensu, w przekroju twórczości Davida ta płyta wcale nie jest słaba.
Adam Bała [87.207.***.***] dodano: 30.04.2017, 22:32 #2
Uśmiech George'a Harrisona
Oczywiście, czas zweryfikował ocenę tego albumu. Recenzja red. Weissa, poza tym, że okrutnie słaba, okazuje się dziś nadto zjadliwa i krótkowzroczna. Jakby tego było mało, rednacz TR zapomniał, że "Try Some Buy Some" to utwór tak beatlesowski, bo w istocie z repertuaru Beatlesa pochodzący.
Skład nagrywający płytę
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group