terazrock.pl
 
TAGI: david bowie

Let's Dance

"Let's Dance" to piętnasty studyjny album Davida Bowiego, na którym znalazły się takie przeboje, jak "Let's Dance", "Modern Love" i "China Girl".

Wykonawca: David Bowie


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 14 kwietnia 1983
Produkcja: David Bowie, Nile Rodgers
Wydawca: EMI
Style: Dance Rock, Pop Rock
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.6
Oceniono na "10": 4 razy
Oceń -

Recenzja David Bowie - Let's Dance

Autor: Robert Grotkowski

I oto wkraczamy w fazę miałkiego popu, brzydkich okładek, dziwnych duetów z innymi artystami, i tak dalej, i tak dalej... Lata osiemdziesiąte. Dla Bowiego nie był to najlepszy okres. Owszem, jego płyty sprzedawały się nieźle, nie brakło przebojów, ale po odważnym, nie stroniącym od eksperymentów artyście, jakim go poznaliśmy w poprzedniej dekadzie, niewiele zostało.

Ale na razie miłe złego początki. Bo Let’s Dance jest zdecydowanie najwybitniejszym osiągnięciem solowym artysty ze wspomnianych. To doskonale zrobiony longplay (album wyprodukował Nile Rodgers, kiedyś w dyskotekowym Chic), i – przynajmniej na razie – nie zdradzający jakichś problemów twórczych naszego artysty.

Płyta zaczyna się bardzo obiecująco. Co prawda zalety Modern Love najłatwiej docenić na niezłym sprzęcie przy odkręconym na max potencjometrze (pierwsze kilkanaście sekund i atomowa perkusja Omara Hakima!), ale i bez tego zwraca uwagę żywiołowość Bowiego. Równie fajnie jest w China Girl (może niektórzy pamiętają aferę z teledyskiem, w naszej telewizji nieodmiennie skracanym), skomponowanym kilka lat wcześniej wspólnie z Iggym Popem (kawałek ten znalazł się na płycie Popa The Idiot, notabene wyprodukowanej przez Bowiego) czy w doskonałym, rzeczywiście porywającym do tańca numerze tytułowym. Nie ma co się denerwować, pamiętam, że to dyskoteka. Ale chciałbym, żeby tylko przy takich kawałkach gibano się w naszych tancbudach.

Dalej powoli robi się mniej interesująco. Gorzej dzieje się w stonowanym, miłosnym Without You, lepiej – w bardziej rockowym, ale i funkującym (sekcja dęta) Ricochet. A idąc dalej: Criminal World i Cat People nie dorównują niestety najlepszym fragmentom tej płyty. Na usprawiedliwienie Bowiego dodam, że pierwszy z nich to cudza kompozycja, a w drugiej zaś maczał palce (czyli napisał muzykę) Giorgio Moroder, odpowiedzialny za sukces... Donny Summer.

Na gitarze we wszystkich kawałkach zagrał tu sam Stevie Ray Vaughan (nie wiedzieć czemu na płycie podpisany jako Vaughn). Gdyby nie jego stylowe bluesrockowe zagrywki (tak wspaniałe choćby w utworze tytułowym czy w Cat People), obawiam się, że czas (a pewnie i ja) nie byłby dla Let’s Dance tak łaskawy. [1998]

Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Skład nagrywający płytę
  •  
  •  
    Carmine RojasBas
  •  
  •  
    Tony ThompsonPerkusja
  •  
    Nile RodgersGitara
  •  
    Stevie Ray VaughanGitara
  •  
    Rob SabinoInstrumenty klawiszowe
  •  
    Sammy FigueroaInstrumenty perkusyjne
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group