terazrock.pl
 
TAGI: the doors

Morrison Hotel

"Morrison Hotel" to piąty studyjny album The Doors. Nazwa płyty została zapożyczona od przypadkowo napotkanego hotelu, nazywającego się właśnie "Morrison Hotel".

Wykonawca: The Doors


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 9 lutego 1970
Produkcja: Paul A. Rothchild
Wydawca: Elektra
Style: Blues Rock, Rock Psychodeliczny
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.7
Oceniono na "10": 8 razy
Oceń -

Recenzja The Doors - Morrison Hotel

Autor: Krzysztof Celiński

Morrison Hotel  jest uważany przez niektórych opiniotwórczych recenzentów za szczytowe osiągnięcie studyjne The Doors (przykład – „The Rolling Stone Album Guide”). Dlaczego? Zespół dobrze tu brzmi we wszystkich utworach, Jim Morrison wydaje się być w świetnej formie głosowej. Ciągle dominują klimaty riffowo-bluesowe, nie ma jednak przeboju na miarę Break On Through czy Light My Fire. Być może jest to potwierdzenie, że zespół wyczerpał swoją pomysłowość kompozytorską. Specyficzne umiejętności wokalne Morrisona i eklektyczne pomysły aranżacyjne Kriegera i Manzarka nie są tu podparte warsztatem, pozwalającym kreować wyróżniające się utwory. Płytę otwiera typowy, chicagowski blues, z typową harmonijką, typowym riffem i... typową barwą głosu Jima. Pod koniec utworu typowo rozkręca się on wokalnie, ale całości nie można nazwać udanym doorsowskim klimatem (Roadhouse Blues). Kalifornijska psychodelia pojawia się tu i ówdzie. Liryczne Waiting For The Sun (z mocnym riffem) i Indian Summer nawiązują do tych wcześniejszych fascynacji grupy. „Cienkie” organy Manzarka przeplatają się z cięższym riffem gitary w pierwszym z wymienionych numerów. Drugi błądzi sobie balladowo po delikatnych motywach gitarowych. Wątek bluesowy jest kontynuowany w You Make Me Real, rozpoczętym w pianistycznym stylu honky tonk, ale bardziej ma charakter... wczesnych Bluesbreakers Johna Mayalla. Ciekawą pozycją tej płyty jest Peace Frog; coś skocznego, teraz można powiedzieć – jakby dla Red Hot Chili Peppers... Zagrane z polotem solo gitary przypomina o nietuzinkowych zdolnościach instrumentalnych Kriegera. W Ship Of Fools – z fatalistycznym tekstem Morrisona – charakterystyczna dla Doorsów aranżacja przerywana jest riffem bardzo przypominającym I’m A Believer, hit The Monkees. Natomiast w Land Ho! (okrzyk żeglarski) country-szantowy klimat okraszony został melodyjną solówką Kriegera, naśladującą styl Duane Allmana. Ale już bluesujący The Spy, z gitarowym riffem w wysokim rejestrze i niskim, znużonym śpiewem na pogłosie bardziej plasuje się w doorsowskiej tradycji. Co jeszcze? Queen Of The Highway zaskakuje wibratem elektrycznego fortepianu na pierwszym planie i – od czasu do czasu – nietypowymi zwrotami harmonicznymi, ballada Blue Sunday ma na pewno swój urok. Dobra płyta, która potwierdza starą prawdę – sam klimat na długo nie wystarcza...

Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group