terazrock.pl
 
TAGI: the doors

Waiting for the Sun

Trzeci album The Doors "Waiting for the Sun" okazał się hitem sprzedażowym w Stanach Zjednoczonych i jako pierwsze wydawnictwo zespołu podbił również brytyjski rynek.

Wykonawca: The Doors


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 3 lipca 1968
Produkcja: Paul A. Rothchild
Wydawca: Elektra
Style: Rock Psychodeliczny
Nasza ocena
Ocena społeczności 8.6
Oceniono na "10": 4 razy
Oceń -

Recenzja The Doors - Waiting for the Sun

Autor: Krzysztof Celiński

Trzecia płyta zespołu efektownie potwierdza jego muzyczny eklektyzm. I umacnia duch artystycznych poszukiwań, obecny w coraz to bardziej „wyzwolonej” muzyce młodzieżowej schyłku lat sześćdziesiątych. Wątki bluesowe, oparte na prostych riffach, ciągle zajmują istotne miejsce w repertuarze. Można by tu zaryzykować twierdzenie, że brak wyrazistego pomysłu kompozytorskiego został zażegnany łatwym w kreowaniu „wypełniaczem”, jakim jest blues. Mimo że Morrison i koledzy zupełnie dobrze sobie radzą z taką muzyką i nawet czasami brzmią w niej autentycznie – to, słuchając, odczuwam tu pewną rozpacz twórczą i związany z tym dystans emocjonalny muzyków. Ten element bluesowy z albumu Waiting For The Sun jest za mało krwisty. Szczególnie, gdy porównuje się go z ówczesnymi poczynaniami muzyków, jak Jimi Hendrix, Johnny Winter czy Janis Joplin...

Otwierający płytę numer Hello I Love You to jedna z najbardziej przebojowych pozycji w repertuarze The Doors, z prostym, bluesującym riffem i dobrze brzmiącym aranżem, opartym na organach i bardzo sfuzzowanej gitarze; faktycznie Ray Davis miał powód, aby czepiać się Morrisona i kolegów – rzecz mocno trąci Kinksami. Z kolei swingujący klimat Love Street jest – co by nie powiedzieć: zaskakującą – próbą wejścia w świat komercjalnego popu. Ale na szczęście tuzinkowa melodia należycie podkreśla dwuznaczność tekstu... Psychodelia wraca w Not To Touch The Earth (muzyczna próbka Celebration Of The Lizard, którego tekst znalazł się na kopercie), gdzie pulsujący ostinatem bas miesza się z kosmicznymi brzmieniami organów i słownymi halucynacjami; zaś na koniec mamy chaos dysonansowych wielodźwięków. Patetyczny wątek pojawia się w Summer’s Almost Gone i szczególnie – w pacyfistycznym The Unknown Soldier. W tym drugim utworze słyszymy z początku smętny głos Morrisona, potem staje się on coraz bardziej krzykliwy, jest tu fatalistyczne it’s all over i są odgłosy plutonu egzekucyjnego. Wśród różnych odjazdów z tej płyty znajdziemy – niemal wodewilowy walczyk – Wintertime Love i Spanish Caravan. W tym drugim Krieger daje prawdziwy popis gry na gitarze flamenco, wplatając w aranż słynną Leyendę Issaca Albeniza (tylko czy to naprawdę on gra?); zaś Manzarek zapewnia kontrapunkt, grając na klawesynie. Z kolei My Wild Love to „murzyński zaśpiew niewolniczy” a capella, okraszony tylko klaskaniem. We Could Be So Good Together i Yes, The River Knows Doorsi odp³ywaj¹ w jeszcze innych kierunkach. Pierwszy numer to skoczny klimacik, z organami i gitarą to czystą, to przesterowaną. Natomiast drugi – to następna dziwna wycieczka Doorsów w świat mainstreamowego popu „dla dorosłych”; spokojna ballada, pseudojazzowo-klasyczna w aranżacji, z jakimiś wpływami psychodelii. Ale solo gitary, o czystym brzmieniu, jest wyraźnie pop-jazzowe. Głos Morrisona – spokojny, w niskim rejestrze, przypomina jednak o kontrowersyjności stylu grupy, takimi zwrotami jak breathe underwater until the end. Ostatni na płycie, bardzo ekspresyjny Five To One to powrót do prostego, ciężkiego riffu. Głos Jima z chrypką i partia organów nadają muzyce typowo doorsowski koloryt. Jest też solówka gitary na psychodelicznym fuzzie, tym razem... trochę amatorska w kształcie i wykonaniu.

Tak więc rozrzut stylistyczny materiału z Waiting For The Sun może przyprawić o ból głowy. Czy to faktycznie rezultat artystycznych poszukiwań Doorsów? Czy to może chwilowa niemoc twórcza, spowodowana za bardzo rozrywkowym trybem życia i zbytnią eksploatacją zespołu? A może były jakieś naciski ze strony wytwórni? Trudno zrozumieć takie repertuarowe rozkojarzenie. Szczególnie, że zespół miał już na koncie parę bardzo wyrazistych, oryginalnych przebojów...

Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group