terazrock.pl
 
TAGI: rammstein

Rosenrot

"Rosenrot" to piąty album grupy Rammstein. Płyta zawiera sześć utworów, które nie zmieściły się na krążku "Reise, Reise" i miała się nazywać "Reise, Reise Volume Two".

Wykonawca: Rammstein


INFORMACJE DODATKOWE:
Rodzaj albumu: Studyjny
Data wydania albumu: 28 października 2005
Produkcja: Jacob Hellner
Wydawca: Universal
Style: Metal Industrialny, Neue Deutsche Härte
Nasza ocena
Ocena społeczności 7.5
Oceniono na "10": 2 razy
Oceń -

Recenzja Rammstein - Rosenrot

Autor: Bartek Koziczyński

OK, historię tego materiału znamy. Ale naprawdę trudno znaleźć tu wspólny mianownik z Reise Reise. Tam było opus magnum - kwintesencja dotychczasowego stylu. Tu... Skok w bok.

Zaskakujący był już singel. Gdy usłyszałem w radiu pierwsze takty Benzin pomyślałem, że to Armia (grająca Siekierę). Tak postpunkowego oblicza Rammstein dotychczas nie pokazywał. Zaskoczenie przeszło w osłupienie przy odpaleniu longplaya. Mann gegen Mann zaczyna się co prawda linią basu brzmiącą jak zwichnięty walczyk, w refrenie mamy jednak punkowy riff. Do tej kategorii spokojnie też dałoby się podciągnąć główną część Rosenrot. Normę wprowadza dopiero metalowa zagrywka w Spring. Podniosły refren punktowany okrzykiem, liryczne klawisze... Tak jest, Rammstein jaki znamy. Do typówek można jeszcze zaliczyć Hilf mir i Feuer und Wasser (gdy minie kołysankowa introdukcja). Dorzućmy jeszcze powrót do wczesnego, industrialnego oblicza w Zerstören (godny Psalm 69 Ministry) i... znów zaskoczenia.

Największym - Stirb nicht vor mir. Gdyby puścić numer komuś przypadkowemu, do momentu wejścia Lindemanna nigdy nie przypisałby go twórczości Niemców. No, chyba że z Reamonn. Pop rock z lekkim rytmem i akustyczną gitarą! Po takim szoku ze spokojem przyjmujemy wejście Sharleen Spiteri (z grupy Texas). Śpiewa po angielsku, ale nie w swoim stylu, tylko podniosłym, rammsteinowym. Powinna chłopakom podziękować, że wydobyli potencjał godny Bonnie Tyler... Kontynuacją wycieczek międzynarodowych jest Te Quiero Puta! - tekst hiszpański, klimat meksykański. Warto przy tym podkreślić, że utwór nie brzmi jak gładka propozycja w rodzaju Amerika czy Moskau. Trąbom mariachi towarzyszy natarczywy riff, wykluczający chyba szersze zastosowanie medialne.

Ogólne wrażenie jest więc pozytywne, choć nie do stopnia Reise Reise. Nie każdy utwór jest piorunujący (spokojnie mogli usunąć Wo bist du czy Ein Lied). Nie do końca też chyba wiedzą, czego chcą pod względem stylistycznym... Podejście jednak słuszne: w swojej dziedzinie powiedzieliśmy wszystko, teraz szukamy gdzie indziej. Znając wytrwałość muzyków, z płyty na płytę dopracują nowy styl do perfekcji. [2005]

Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group