2010/06/01

Weller , Paul
Wake Up The Nation
Island
4
Moonshine; Wake Up The Nation; No Tears To Cry; Fast Car/Slow Traffic; Andromeda; In Amsterdam; She Speaks; Find The Torch, Burn The Plans; Aim High; Trees; Grasp And Still Connect; Whatever Next; 7 & 3 Is The Strikers Name; Up The Dosage; Pieces Of A Dream; Two Fat Ladies
Skład: Paul Weller – voc, g; Steve Craddock – g, dr; Bev Bevan – dr; Andy Crofts – b, k; Charles Rees – dr; Kevin Shields – g; Bruce Foxton – b; Barry Cadogan – g, b
Produkcja: Simon Dine
|
|
Paul Weller, niezłomnie wierny brzmieniom sprzed kilku dziesięcioleci, przygotował tym razem płytę, której prostotą, zwartą formą i witalnością istotnie może (zgodnie z tytułem) pobudzić słuchaczy. Na pewno rozbudza oczekiwania. Start jest bliski duchem grania The Jam, może więc okazać się ważny dla wszystkich uważających utwory popełnione przez artystę w czasach fascynacji kulturą modsów za epokowe. Trzeba jednak mieć na uwadze, że nad spontanicznością góruje tu estetyka brzmienia. Przykładów można wymienić sporo: Moonshine czy Fast Car/Slow Traffic uderzają surowizną, chropawością, naturalnym, niewymuszonym graniem osnutym wokół gitarowej jazdy, gdzie dodatkowe instrumenty są tylko nieszkodliwą inkrustacją. Paul Weller nie byłby sobą, gdyby nie nurzał się w przeszłości, wierny szczególnie opracowaniom sięgającym piosenkowych wzorców z lat 60. (Find The Torch, Burn The Plans), ale dodający do zestawu także szczyptę intrygującej psychodelii (7 & 3 Is The Striker’s Name, She Speaks). Nie można pominąć songów ładniejszych, cieplejszych (Aim High), również spod znaku nieco patetycznych aranżacji i stylu Scotta Walkera (No Tears To Cry). Ubarwiają one skondensowaną całość. W końcu w niespełna trzy kwadranse Weller przedstawił aż szesnaście tytułów.
O ile poprzednia płyta, niezwykle eklektyczna, wydawała się czymś na kształt concept albumu, znacznie poszerzającego paletę zainteresowań artysty, to najnowsza, jednorodnie rockowa, jest powrotem do starego grania. Tym bardziej, że w studiu po blisko trzydziestu latach muzyk spotkał się z dawnym kumplem: Bruce’em Foxtonem z The Jam.
Styl kompozytorski, brzmienie i zabiegi producenckie którymi Weller skreśla dzisiaj oferowaną w muzyce nowoczesność – to się nie zmienia. Być może dodaje nawet albumowi w ten sposób energii. Efekt jest przeciwieństwem 22 Dreams sprzed dwóch lat, a zarazem płytą, która nie jest w dorobku artysty żadnym zaskoczeniem. Wake Up The Nation sprawdzi się wyśmienicie, jeśli nie mamy dużo czasu, albo chcemy czegoś do samochodu, także gdy będziemy chcieli zostać z nią dłużej i zwyczajnie zawartość zapętlić.
MARIUSZ OSYRA











