2010/06/01
Dianoya
Obscurity Divine
Dianoya
3,5
Brainwave; Heartfelt Souvenir; Dreamlack; Severance; Unsound Counterpart / Delusion Stigma; Turbid Mind And Season Madness; Darkroom; Sepia
Skład: Filip Zieliński – voc, k; Jan Niedzielski – g; Maciek Papalski – g; Adam Pierzchała – b; Łukasz Chmieliński – dr
Produkcja: Dianoya
 
 
Dobrze, że w naszym kraju powstaje coraz więcej zespołów grających ambitną, progresywną muzykę. Dobrze, że w czasach, gdy wiele osób zadowala się odsłuchaniem płyty w wiadomej jakości na MySpace albo YouTube, są zespoły, które poświęcają swój czas na dopieszczenie brzmienia i przygotowanie bogatej w emocje muzyki.
Warszawska formacja Dianoya zaczyna swoją karierę mocnym akcentem. Album Obscurity Divine zawiera osiem kompozycji, w większości rozbudowanych, niełatwych w odbiorze, ale fascynujących, wciągających. Już początek Brainwave pokazuje, że kwintet nie zamierza iść na kompromisy – przesterowany riff gitary, potem ostre wejście pozostałych instrumentów, metalowy czad... Gdy Filip Zieliński zaczyna śpiewać, w tle pobrzmiewają ambientowe plamy, gitary chwilowo milkną, ale perkusista nadal energicznie wystukuje rytm. Utwór trwa osiem minut i przez ten czas Dianoya zdąży zwiedzić zarówno metalowe, jak i ambientowe rejony.
Słychać, że mamy do czynienia z naprawdę biegłymi muzykami. Gitarzyści Jan Niedzielski i Maciek Papalski prezentują ostre, szybkie solówki (Turbid Mind And Season Madness), z wyczuciem budują nastrój (Dreamlack), albo subtelnie wykorzystują delay (Heartfelt Souvenir). Ale kiedy trzeba, dokładają do pieca, aż iskrzy. Początkowy riff w Severance brzmi prawie jakby pochodził z płyty Deliverance Opeth – gęsty, przesterowany, poszatkowany... Chwilę potem wchodzą akustyczne gitary.
Grupa nie zapomina o klasyce stylu: Heartfelt Souvenir przywołuje atmosferę epickiego Yes, zagrywka gitarowa w Darkroom brzmi, jakby nieśmiało chcieli zacytować Shine On You Crazy Diamond Pink Floyd. Jednocześnie zespół spogląda w przyszłość, brzmi nowocześnie (elektronika w Dreamlack Severance). Smyczki w mrocznym Unsound Counterpart / Delusion Stigma dodają dramaturgii, przez moment zaczyna wiać nawet gotyckim chłodem. W zamykającym całość utworze Sepia pojawia się partia klawiszy, która ma jazzowy charakter, większą uwagę przyciąga jednak solówka gitarowa, łącząca progowe wysmakowanie lat 70. z postgrunge’owym, dysonansowym brudem.
Jedyny element twórczości Dianoyi, który nie do końca potrafi sprostać poziomowi całości, to teksty Filipa Zielińskiego. Wszystkie w języku angielskim nie zawsze są wolne od błędów i niezręczności językowych, na przykład: Is there space for me?/ I need room for cheer.
 
ROBERT FILIPOWSKI
archiwum
|
prenumerata
|
redakcja
|
newsletter
|
regulamin
|
kontakt/reklama
|
about us
2006 Orange Media s.c. Wszelkie prawa zastrzeżone
projekt: madonet