2007/12/01
Niemen
41 potencjometrów Pana Jana
Polskie Radio
3,5
 
41 potencjometrów Pana Jana
Skład zespołu: Czesław Niemen – k, voc; Sławomir Piwowar – g; Jacek Gazda – b; Jan Błędowski – viol; Piotr Dziemski – dr
Produkcja: nie podano
 
41 potencjometrów Pana Jana to zapis koncertu Czesława Niemena i towarzyszących mu muzyków, który odbył się 9 maja 1974 roku w warszawskim klubie Riviera. Zapis, a właściwie trwający niespełna 42 minuty wybór z blisko 80 minut, jakie zarejestrowano podczas tamtego koncertu. Ten jeden utwór, w dużej mierze improwizowany, pocięli, i odpowiednio poskładali w studiu Programu Trzeciego Czesław Niemen i Janusz Kosiński (długoletni dziennikarz tego programu). Zresztą to od jego imienia pan Czesław zatytułował tę rzecz (uparcie nazywał Kosińskiego „Janem”, jak można wyczytać w dodanej do płyty książeczce).
To na pewno będzie duże zaskoczenie dla wszystkich wychowanych na piosenkowym okresie twórczości Czesława Niemena. Najkrócej mówiąc 41 potencjometrów Pana Jana to jazz rock. I tak na początku gra głównie „pokotłowana” gitara Sławomira Piwowara, delikatnie wspomagana przez instrumenty klawiszowe Niemena. Potem mamy sporą dawkę elektrycznego jazzu, dzięki skrzypcom Jana Błędowskiego, znanego przede wszystkim z późniejszych dokonań w zespole Krzak.
 Następnie pojawia się głos pana Czesława, wokalna improwizacja, śpiewana scatem, która mniej więcej w połowie utworu przybiera formę interesującego dialogu z gitarą Piwowara. Trudno nie zwrócić uwagi na Piotra Dziemskiego – wówczas 22-letniego perkusistę, o którym Czesław Niemen napisał w swoim felietonie w „Teraz Rocku”: wielki samorodny talent. Jego „obowiązkowe” w tego typu utworach solo robi spore wrażenie. Warto wsłuchać się też w elektroniczno-klawiszowe popisy Czesława Niemena (początek około 32 minuty). Moim zdaniem wyprzedzają tamten czas. A przynajmniej można je postawić na równi z ówczesnymi dokonaniami zespołów takich jak Weather Report i Colosseum II.
I szkoda jedynie, że nie brzmi to tak, jak brzmieć by mogło. 33 lata temu, w czasach PRL-u nasze możliwości nagraniowe dalekie były od ideału. Janusz Kosiński tak wspomina przygotowywania do radiowej emisji tej kompozycji: Nie było wówczas komputerów i wszystkie montaże odbywały się na „żywym organizmie”. A więc żyletka albo nożyczki do cięcia taśmy oraz tzw. „przylepiec” czyli taśma sklejająca dwa kawałki z muzyką.
Ciekawe, jak długo będziemy czekać na następną płytę z nagraniami archiwalnymi Czesława Niemena?
GRZESIEK KSZCZOTEK
archiwum
|
prenumerata
|
redakcja
|
newsletter
|
regulamin
|
kontakt/reklama
|
about us
2006 Orange Media s.c. Wszelkie prawa zastrzeżone
projekt: madonet