Płyta
Leash Eye: V.I.D.I.
Leash Eye to zespół Opatha znanego z Corruption. I z ciekawymi pomysłami. Już początek ich drugiej płyty jest frapujący: nietypowy basowy puls, perkusja coraz mocniej wprowadza rytm, pojawia się hammondowy warkot – jest hardrockowo-klasycznie. Lecz po chwili wchodzi drumla, a dominować zaczyna mocarny stonerowy riff. V.I.D.I. brzmi dużo lepiej, potężniej niż debiut Leash Eye, V.E.N.I..
Metal Mind Productions
4
Deathproof (Charger vs Challenger); One Time, Two Times; Headin’ For Disaster; Open Up, Chris; Her Rose’s Flavour; Trucker Song; The Road; The Streets Of Will; The Warmth; F.H.T.W.
Skład: Sebb – voc; Opath – g; Marecki – b; Voltan – k; Konar – dr
Produkcja: nie podano
Leash Eye to zespół Opatha znanego z Corruption. I z ciekawymi pomysłami. Już początek ich drugiej płyty jest frapujący: nietypowy basowy puls, perkusja coraz mocniej wprowadza rytm, pojawia się hammondowy warkot – jest hardrockowo-klasycznie. Lecz po chwili wchodzi drumla, a dominować zaczyna mocarny stonerowy riff. V.I.D.I. brzmi dużo lepiej, potężniej niż debiut Leash Eye, V.E.N.I.. Zwiastunem takiej drogi był The Nightmover z „jedynki” i Leash The Eye z późniejszej epki. Bardzo stylowo brzmią teraz partie obdarzonego silnym głosem Sebba. Także dlatego, że tym razem wszystkie teksty są anglojęzyczne. Zespół zyskał także utalentowanego klawiszowca, Voltana, mocno zbliżając się do estetyki Spiritual Beggars. Co jak najbardziej należy odnotować „in plus”. W twórczości Leash Eye przeplatają się zatem wpływy hard, stoner i southern rocka. Wyraźnie słychać to nie tylko w Deathproof (Charger vs Challenger), ale także choćby w The Road. Spójna stylistycznie i brzmieniowo całość jest udanie zróżnicowana. Szybki, porywający Trucker Song o życiu w drodze (gdzie znakomicie z coverdale’owską manierą zaśpiewał Piotr Cugowski z Braci), równie przebojowy numer o piwie, czyli Open Up, Chris, motoryczny The Streets Of Will z rewelacyjnym finałem, ciężkie boogie F.H.T.W., riffujący sabbathowo The Warmth, Her Rose’s Flavour, w którym Voltan, gdy milkną pozostałe instrumenty, wieńczy utwór urodziwymi nastrojowymi zagrywkami. A ogólnie: muzycy zadbali także o fajne melodie, solidne refreny, konkretne riffy, świetne solówki (jak na przykład gitary w The Warmth czy organów w The Streets Of Will).
Mój redakcyjny kolega, Robert Filipowski, napisał o V.E.N.I. – przyzwoity debiut. V.I.D.I. to już pełne rozwinięcie skrzydeł. Czekamy zatem na wysoki lot V.I.C.I.
Ocena albumu: 4 / 5
POWIĄZANE PŁYTY
- Brak powiązanych płyt
















