Płyta
Christ Agony: Nocturn
Jeden z pierwszych rodzimych zespołów blackmetalowych, założony przez Cezara ponad dwadzieścia lat temu, wciąż jest w formie. Od płyty Darkside z 1997 roku Christ Agony nieustannie eksperymentował. A na albumie Nocturn wraca do korzeni.
Mystic Production
4
Opus Sacrum/Reign Of Chaos; Frozen Path Unholy Fire; The Stigma Of Hell; Silent Gods Of Darkness; Demonicon Illuminati; Black Star Falling; Flames Of Several Suns; Opus Profanum/Fields Of Inferno
Skład: Cezar – voc, g; Reyash – b, voc; Inferno – dr
Produkcja: Szymon Czech i Christ Agony
Jeden z pierwszych rodzimych zespołów blackmetalowych, założony przez Cezara ponad dwadzieścia lat temu, wciąż jest w formie. Od płyty Darkside z 1997 roku Christ Agony nieustannie eksperymentował. A na albumie Nocturn wraca do korzeni.
Kilka słów o składzie. Tym razem Christ Agony łączy moc Vadera (basista Reyash) i Behemotha (za perkusją zasiadł podczas sesji sam Inferno). I to oczywiście bardzo wyraźnie słychać... Już Opus Sacrum daje znać, że natchnienie sprzyjało, a patos narasta w drugiej części, Reign Of Chaos. Bardzo dużo tu mroku i dbałości o czystość gatunkową. Frozen Path Unholy Fire to rasowa czerń, pierwotna, niemal black z Norwegii. A do tego z porywającym gitarowym tematem i pomysłowym, stopniowym zwalnianiem tempa w imię posępnej atmosfery. Naturalne rozwinięcie stanowi The Stigma Of Hell – Christ Agony jak za dawnych lat gra wolno, ale dobitnie. Również w Flames Of Several Suns stąpają nieśpiesznie, lecz potężnie. Sugestywnie budują szatański nastrój. A za sprawą Black Star Falling jeszcze głębiej sięgają w przeszłość. Intensywność przekazu jest imponująca: mroźny klimat, gęste perkusyjne tła i obłędne przejścia Inferno plus złowrogi growl Cezara tworzą mieszankę zgoła doskonałą. W Silent Gods Of Darkness pojawia się drugi głos, nadający partiom wokalnym nieco mistycznego charakteru, a w Demonicon Illuminati i Black Star Falling trafiamy na interludia akustyczne. Słychać też, że Cezara pociągają skale orientalne (Demonicon Illuminati, Flames Of Several Suns). A na finał dostajemy coś jakby... blackmetalową balladę, Opus Profanum, która przeradza się w bliższe doomu Fields Of Inferno.
Ocena albumu: 4 / 5
POWIĄZANE PŁYTY
- Brak powiązanych płyt
















