Płyta

Jack Bruce: Golden Days

Data: 1 grudnia 2011, autor: ŁUKASZ WEWIÓR

Wyjątkowe wydawnictwo, ukazujące zupełnie odmienne oblicza niezwykle zasłużonego dla rocka muzyka. Golden Days to dwa koncerty legendarnego lidera Cream, Jacka Bruce’a, zarejestrowane z myślą o niemieckim programie telewizyjnym Rockpalast

Eagle Rock

3,5

Wyjątkowe wydawnictwo, ukazujące zupełnie odmienne oblicza niezwykle zasłużonego dla rocka muzyka. Golden Days to dwa koncerty legendarnego lidera Cream, Jacka Bruce’a, zarejestrowane z myślą o niemieckim programie telewizyjnym Rockpalast. Pierwszy pochodzi z 1980 roku, kiedy artysta występował przed wielką publicznością, z pełnym rockowym składem i takim repertuarem, drugi, o dziesięć lat późniejszy, z Jackiem solo akompaniującym sobie na fortepianie.

W trakcie wcześniejszego występu Bruce’owi towarzyszy skład znany z jego solowych albumów: Clem Clempson – g; David Sancious – k; Billy Cobham – dr. Już początek jest mocny – White Room. Bas trochę zbytnio z przodu, wyeksponowany w stosunku do gitary i klawiszy, ale to duża ekspresja wokalna przede wszystkim przykuwa uwagę. Jeśli zaś chodzi o wizję, jej jakość – jak to zwykle bywa w przypadku reedycji materiałów rockpalastowych – zbliżona jest do VHS z przesadzonym nasyceniem kolorów, czyli nie najlepsza. Ale swój charakter ma, jak również niezaprzeczalną wartość dokumentalną. Wróćmy więc do repertuaru, w sporej mierze opartego na hitach Cream. Poza White Room są tu wydłużone Politician, nieśmiertelne Sunshine Of Your Love (choć bez Gingera Bakera kwadratowe), N.S.U. czy Spoonful. Porzucając pierwotne struktury utworów panowie pozwalają sobie na swobodne improwizacje także w czadownym Living Without You, Bird Alone czy na szaleńcze gonitwy w X Marks The Spot. Ale fragmentów przeciętnych nie brak, przykładowo Runnig Back. Albo Facelift 318Theme From An Imaginary Western, gdzie Jack siada do fortepianu. Te dwa ostatnie obnażają zresztą jego ówczesną niedyspozycję głosową i w zestawieniu z koncertem z 1990 roku wypadają bladziutko. Trzeba zaznaczyć, że cały występ późniejszy brzmi znacznie pewniej. Nie ma w nim miejsca na niedociągnięcia i pomimo statyczności dostarcza mnóstwa emocji. Jack Bruce jest tu elegancki, w garniaku, ciemnych okularach, dostojny niemal, a nuty wyczarowuje przy tym przepiękne. Także głosowo jest w kondycji rewelacyjnej, by wymienić doskonałe wykonania Golden Days, Flying, Theme From An Imaginary Western dedykowany Felixowi Pappalardiemu, producentowi Cream i szefowi Mountain, Outsiders czy Doing That Scrapyard z czasów Cream. Odskocznię od klimatu fortepianowego stanowi jedynie żywiołowy blues zagrany na harmonijce, czyli Traintime.

Ze względu na swą wszechstronność Golden Days godne jest polecenia nie tylko zatwardziałym fanom Jacka Bruce’a.

 

 

Ocena albumu: 3,5 / 5

POWIĄZANE PŁYTY

  • Brak powiązanych płyt
Brak komentarzy
Dodaj komentarz
Treść komentarza...