terazrock.pl

Gitarzysta Limp Bizkit przyszłości muzyków nie widzi w jasnych barwach.

Wes Borland, gitarzysta Limp Bizkit, powiedział w wywiadzie dla „Metal Sucks”, że nie widzi przyszłości rynku muzycznego w jasnych barwach.

Chad Hanks (American Head Charge) nie żyje

Wes Borland twierdzi, że młode pokolenie, które przyzwyczajone jest do darmowej muzyki, przyczyni się do upadku muzyki jako sposobu na życie.

Darmowa muzyka to dewaluacja muzyki. Wiele razy to już powtarzałem, ale myślę, że zawodowi muzycy przejdą do historii, jak nadworne błazny albo górnicy. Ich zawód przestanie być potrzebny.

Ludzie będą grali muzykę jako hobby. Cała muzyczna klasa średnia zostanie unicestwiona. Albo będziesz gwiazdą na miarę Rihanny, albo będziesz grał w jednym z zespołów, który będzie kombinował jak wziąć wolne w pracy, żeby zagrać na festiwalu Leeds albo Reading.

Nikt nie zastąpi starych gwiazd. Kiedy Metallica przestanie grać, kto ją zastąpi na europejskich festiwalach? Nikt. Żaden zespół nie jest tak duży.

Wszyscy starają się zrobić z Bring Me The Horizon nową gwiazdę brytyjskich festiwali, ale to się nie uda. Ci goście ciężko pracują i są popularni, ale nigdy nie zastąpią Metalliki ani Iron Maiden.

Dzisiejsze zespoły nie mają możliwości stać się legendami, bo nie mają wsparcia, a muzyka uległa dewaluacji.

Wes Borland przyznał też, że nie jest fanem streamingu i woli kupować płyty.

Wychowałem się w latach 90., kiedy ludzie słuchali płyt od początku do końca, jak w latach 60. i 70.

Płyta została pomyślana jako całość, jako spójna myśl. Może wyjątkiem były lata 80. Mam wrażenie, jakbyśmy wrócili do lat 80., ludzie chcą tylko singli.

Wes Borland wydał w październiku album własnego projektu Big Dumb Face, a w przyszłym roku ma pojawić się jego solowy album „The Astral Hand” a także krążek formacji Queen Kwong, w którym gra razem ze swoją żoną i płyta Black Light Burns.

Co z nową płytą Limp Bizkit? Wes Borland odpowiada:

Nie wiem. Zrobiłem, to co miałem zrobić, teraz chyba Fred [Durst - wokalista i lider Limp Bizkit - przyp. szy] stara się wymyślić co z tym dalej zrobić. Wiem, że pracuje nad tym teraz w studio, ale nie wiem dokładnie co robi.

Tak naprawdę czekam aż skończy, żebym mógł zająć się miksowaniem i edycją, aby coś z tego wyszło. Odbyliśmy bardzo dużo sesji - mamy bodaj 28-29 utworów, więc nieważne co z tego wybierze, żeby dograć wokal, to ja się tym zajmę, zrobię z tego w swoim domu płytę.

Ostatnim albumem studyjnym Limp Bizkit jest wydany w 2011 roku „Gold Cobra”, który nie osiągnął komercyjnego sukcesu wcześniejszych wydawnictw grupy.

Komentarze (3)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Dio [188.146.***.***] dodano: 15.11.2017, 03:08 #1
Niestety facet ma rację. Na szczęście ja się do tego nie przyczyniam, bo kupuję płyty. Wiem, że nie każdy ma pieniądze aby kupić wszystkie płyty jakie by chciał, ale właśnie w tym tkwi cały urok, że nie można mieć wszystkiego i wtedy taka i muzyka na niej zawarta ma dla fana inną wartość. Natomiast gdy wszystko można ściągnąć z internetu bez ograniczeń i ma się dysk zawalony plikami mp3 to się tego nie szanuje.
Ukryj odpowiedzi (2)
anowak [176.115.***.***] do Dio dodano: 15.11.2017, 22:42 #2
Hmm, ja szanuję muzykę ze swojego dysku zawalonego mp3 ściągniętymi z neta. Wciąż słucham całymi, ale nie albumami, co dyskografiami. Nośnik i kasa wydana na muzę jest nieistotna. Ważne, żeby i producent dawał dobry towar, a konsument umiał go konsumować. Co do kasy dla muzyków pozostają występy live, za które podwyższają ceny biletów z roku na rok (i słusznie) i z tego będą żyli. Album jest teraz reklamówką na koncert. I historia muzyki zatacza koło i wracamy do lat 30-40, kiedy winyle nie były powszechne, a muzycy również zarabiali tylko na występach live w klubach i stacjach radiowych. Tyle i aż tyle imho.
Dio [188.146.***.***] do anowak dodano: 18.11.2017, 10:26 #3
Spoko, rozumiem. Faktycznie wyraziłem się nieprecyzyjnie. Chodziło mi o dysk zawalony mp3 ściągniętymi nielegalnie. Nośnik nie ma znaczenia. Siedzę trochę w muzycznych tematach i wiem ile kosztuje nagranie płyty (czas, pieniądze, poświęcenie...). Zdaję sobie sprawę, że dziś płyta będzie po prostu reklamą trasy koncertowej. Muszę jednak przyznać, że rozfoliowanie nowo kupionej płyty zawsze sprawiało mi niesamowitą frajdę, przeglądanie książeczki. Wiem, że dziś w czasach internetu to może wydawać się dziwne, ale 25 lat temu książeczka z płyty była niejednokrotnie jedyną informacją o muzykach jaką można było zdobyć, pozwalała chociaż zobaczyć jak wyglądają. Może stąd ten sentyment.
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group