terazrock.pl

Mike Shinoda z Linkin Park po raz pierwszy od śmierci Chestera Benningtona otworzył się na temat tego, jak ogromnie przeżył samobójstwo swojego przyjaciela.

Nie jest żadną tajemnicą, że w Linkin Park to właśnie Mike Shinoda był najbliższym przyjacielem Chestera Bennngtona. Muzyk przez wiele miesięcy nie wypowiadał się publicznie na temat tego, co przeżył 20 lipca tego roku, gdy dowiedział się, że wokalista odebrał sobie życie.

Joe Satriani udostępnia kolejny utwór z nowej płyty

O tym trudnym momencie Shinoda opowiedział dopiero teraz w wywiadzie dla „Kerrang!”:

W całym dorosłym życiu spędziłem z Chesterem najwięcej czasu, nie biorąc oczywiście pod uwagę mojej żony.  Cały czas byliśmy blisko. Ludzie mówili, że byliśmy jak bracia, choć tak do końca nie było, ponieważ nie łączyły nas więzy krwi. Teoretycznie byliśmy tylko kolesiami z zespołu, którzy w każdej chwili mogli pójść w swoją stronę. Nigdy tak jednak nie zrobiliśmy, co uważam za wyjątkowe.

Muzyk wspomniał również o rodzinie Benningtona, która była dla niego wyjątkowa:

On ogromnie kochał swoją żonę i dzieci. Sytuacja w jego rodzinie była dość skomplikowana – więzy krwi, adopcje i tak dalej... Ja nie jestem doskonałym rodzicem, nikt nie jest, ale Chester zawsze miał najlepsze intencje. Miał ogromne serce i kochał rodzinę bardziej, niż cokolwiek innego.

Shinoda opowiedział również o ciągłej walce, jaką Bennington toczył – o swoje życie i trzeźwość:

Wiem, że mocno pracował, żeby osiągnąć to, co osiągnął. Wstawał rano i spędzał czas z rodziną. Pracował dwie godziny, a następnie szedł na spotkanie AA, terapię czy coś, co akurat mu służyło. Codziennie rozgrzewał swój głos. Robił te wszystkie rzeczy, żeby normalnie funkcjonować każdego kolejnego dnia... Mocno pracował, żeby być tym gościem, którego wszyscy widzą. Nie przychodziło mu to jednak łatwo.

Jakiś czas temu zespół Linkin Park udostępnił film, w którym Chester Bennington w zespołowej garderobie zabawia pozostałych zaimprowizowaną piosenką.

Chester Bennington akompaniując sobie na akustycznej gitarze śpiewa piosenkę o... lizakach i jednorożcach. Dzieje się to tuż przed wyjściem zespołu na scenę, gdy pozostali muzycy Linkin Park czynią ostatnie przygotowania do koncertu. Chester mimo to znajduje jeszcze chwilę, żeby swoją „piosenkę” zarapować. Film udostępniony przez Linkin Park na Facebooku możecie obejrzeć poniżej.

Takie humorystyczne podejście członków zespołu do muzyki nie będzie obce nikomu, kto śledził klubowe wydawnictwa Linkin Park Underground. W 2008 roku w ramach serii ukazała się płyta „Sweet Hamster Like Jewels From America!” firmowa nazwą MMM...Cookies, która zawierała takie krótkie parodie.

Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group