terazrock.pl

Z okazji 36. rocznicy wydania „Killers”, drugiego albumu legendy metalu Iron Maiden, postanowiliśmy zrobić ranking najlepszych okładek grupy. 

Uwzględniliśmy wyłącznie studyjne krążki Iron Maiden, choć nawet to ograniczenie nie spowodowało, że stworzenie tego zestawienia należało do zadań z cyklu: łatwe, lekkie i przyjemne. Ścisk w czołówce był niemiłosierny. Zresztą – zobaczcie sami. 

Nowy wygląd piwa sygnowanego nazwą Iron Maiden

Okładka albumu Dance of Death Iron Maiden

16. Dance of Death (2003)

Dziwadło. Koszmar. Niedoróbka. Ciężko w jakichkolwiek superlatywach ocenić okładkę „Dance of Death” (widocznie wszystkiemu winna pechowa „trzynastka”). Ironi mogą się do końca życia tego „dzieła” wstydzić.  Podobnie jak autor – David Patchett, który nie chciał, żeby jego nazwisko pojawiło się w książeczce . Można się domyślać, że była robiona na szybko, bez ładu i składu. Świadczą o tym błędy, które szybko da się wyłapać. Postać na pierwszym planie wygląda jakby miała złamany kark, stopa dziecka wcina się w bok psa… Nie będę dalej wymieniał, oszczędzę twórcę. Lepiej spuścić zasłonę milczenia. 

Okładka albumu Virtual XI Iron Maiden

15. Virtual XI (1998)

Gdyby zdecydowali się, żeby zostawić tylko Eddiego, okładka „Virtual XI” byłaby pewnie wyżej. Niestety przekombinowali. Rozumiem, że jedenasta płyta, że odwołania do piłki nożnej (chwała im za to!), ale po co na siłę umieszczać w lewym dolnym rogu mecz piłkarski? Tego do dzisiaj nie mogę pojąć. Tak samo postać z hełmem VR jest tu zbędna. No dobra, wiem że w tytule jest słowo „wirtualny”, tyle że ja tego nie kupuje. 

Okładka albumu The Final Frontier Iron Maiden

14. The Final Frontier (2010)

Za okładkę „The Final Frontier”, która przenosi nas w czasy futurystyczne (nie ma jednak co porównywać z poziomem „Somewhere inTime”), odpowiada Melvyn Grant. Szczerze to nie ma się czego wstydzić, niskie miejsce spowodowane jest tylko tym, że grupa rzadko wypuszczała album ze słabą szatą graficzną. Eddie znajduje się na pokładzie zniszczonego statku kosmicznego i… zamierza „zająć się” martwymi kompanami.  Mam tylko jedno zastrzeżenie: ten Eddie jakoś mało „maidenowy”. Nie sądzicie? 

Okładka albumu The X Factor Iron Maiden

13. The X Factor (1995)

Pierwsza płyta z Blaze’m Bayley’em na wokalu, przyniosła okładkę, na której widzimy… zmaltretowaną maskotę zespołu. Hugh Syme, długoletni współpracownik Rush, zmodyfikował postać Eddiego. Został przygotowany jako manekin w formie fizycznej i sfotografowany na krześle elektrycznym. Trzeba przyznać, że wyglądał bardzo realistycznie. W wydaniu kasetowym wybrano wersję alternatywną – ujęcie maskotki z dalszej perspektywy, tam przede wszystkim uwagę przykuwała wielka litera X. Nie każdemu się okładka „The X Factor” spodobała, ale pasowała do zawartości albumu – mrocznego z mało optymistycznymi tekstami. 

Okładka albumu No Prayer for the Dying Iron Maiden

12. No Prayer For The Dying (1990)

Nadworny grafik, Derek Riggs, musiałby się ostro natrudzić, żeby stworzyć coś lepszego niż grafiki z lat 80. Tym razem jednak zespół nie za bardzo pomógł w tym temacie (wcześniej sugerowali, co chcieliby widzieć na froncie, tutaj zabrakło pomysłów), ponadto doszło do scysji z Rodem Smallwoodem, menażerem formacji, któremu okładka nie za bardzo się podobała, a zwłaszcza postać faceta, którego Eddie trzyma za gardło. Otrzymaliśmy zatem dzieło przyzwoite, ale… nie wzbudzające entuzjazmu. Eddie rozwala tu swój grób, znowu więc odwołujemy się do tematyki cmentarnej. Jednak nie jest tak efektowna, gdy porównamy ją do „Live After Death”. W roku 1998, przy okazji reedycji, okładka „No Prayer For the Dying” została zmieniona. Pozostała jedynie maskotka zespołu, która zyskała bardziej demoniczny wizerunek, zmienił się odcień koloru niebieskiego, a na tablicy nagrobnej dodano sentencję.

Okładka albumu Iron Maiden Iron Maiden

11. Iron Maiden (1980)

Okładka debiutanckiego albumu ma swój urok, Eddie jest tu jeszcze niewinnym stworzeniem, lekko zdziwionym (przestraszonym?). Z tyłu tylko murek, obok kosz na śmieci, gdzieś tam jeszcze latarnia. Riggs na samym początku postawił na prostotę. Z czasem wszystko ewoluowało, dlatego też okładka „Iron Maiden” jest najsłabsza, co nie znaczy że nieudana, jeśli mówimy o szatę graficzną płyt z lat 80. (przy okazji reedycji zmieniono nieco okładkę - efekt: słabszy).  

Okładka albumu A Matter of Life and Death Iron Maiden

10. A Matter of Life and Death (2006)

Tematyka wojny przewijała się przez cały album „A Matter of Life and Death”. Nic więc dziwnego, że okładka również jest militarna. Eddie na czele armii umarłych, wokół wszystko zrównane z ziemią. Istny krajobraz po (krwawej) wojnie. Udane dzieło, które nie było dziełem przypadku, jak „Dance of Death”, wszystko jest tu bowiem przemyślane. Niestety muszę napisać o jednym minusie: postać  Eddiego jest mało widoczna, podporządkowana tłu, niewyeksponowana w należyty sposób. Szkoda. 

Okładka albumu The Book of Souls Iron Maiden

9. The Book of Souls (2015)

Kto powiedział, że prostota jest zła? Czasem mniej, znaczy lepiej. Nie ma przekombinowania, jeśli mówimy o okładce „The Book of Souls”. Pierwotnie myślałem (i pewnie nie byłem jedyny), że to tylko zapowiedź, że poza Eddie’m będzie jeszcze jakiś krajobraz, a nie tylko czarne tło. Mnie to jednak zupełnie nie zmartwiło, wręcz przeciwnie. To najlepsza okładka od czasu „Brave New World”. 

Strona

Sonda - wypowiedz się!

Która okładka jest twoim zdaniem najlepsza?

Iron Maiden
0% (4 głosy)
Killers
15% (95 głosów)
The Number of the Beast
10% (68 głosów)
Piece of Mind
4% (29 głosów)
Powerslave
10% (67 głosów)
Somewhere in Time
20% (127 głosów)
Seventh Son of a Seventh Son
5% (37 głosów)
No Prayer for the Dying
0% (4 głosy)
Fear of the Dark
9% (60 głosów)
The X Factor
1% (9 głosów)
Virtual XI
0% (4 głosy)
Brave New World
8% (52 głosy)
Dance of Death
1% (11 głosów)
A Matter of Life and Death
2% (15 głosów)
The Final Frontier
0% (6 głosów)
The Book of Souls
5% (35 głosów)
Komentarze (21)
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
RALFF [84.10.***.***] dodano: 02.02.2017, 15:39 #1
Świetny artykuł. Ja zaraz za "SiT" umieściłbym "Powerslave" - monumentalne, epickie arcydzieło - jak muzyka zawarta na płycie!
marcus1003 [178.37.***.***] dodano: 02.02.2017, 16:26 #2
No wreszcie super interesująca podróż po estetyce dzieł,jakim są bez wątpienia okładki płyt Iron Maiden. Z pierwszą trójką się całkowicie zgadzam. "Somewhere in time "to moja ulubiona płyta , oprócz "The Number of the Beast"i "Siódmego syna". Trochę wyżej dał bym super okładkę z "Brave New World"( to mega dzieło pod każdym względem.Tak trzymać. Uwielbiam takie artykuły.
Poziom: 20
mikrobas dodano: 02.02.2017, 16:55 #3
Łezka mi się w oku zakręciła jak wspomniałem pewien sklep muzyczny,w którym kiedyś można było kupić plakaty z większością reprodukcji okładek płyt Maidenów. Moim ulubionym plakatem był wtedy do "Powerslave". Człowiek na ten widok rozwierał szeroko paszczę...
Poziom: 8
Ksawiter dodano: 02.02.2017, 17:20 #4
Można by dodać mały bonusik z koncertówek i kompilacji. Szczególnie zasługuje na to okładka Live After Death (którą najbardziej cenię).
Zajac666 [94.254.***.***] dodano: 02.02.2017, 17:39 #5
Czy na seven son autor jest pewny do tego co edek trzyma w lapie ? Uśmiech a tak po za tym, dla mnie najlepsza piece of mind
maestro [89.74.***.***] dodano: 02.02.2017, 17:58 #6
dla mnie najlepsza okładka to zdecydowanie rock in rio: głowa eddiego ułożona z chmur i scena znajdująca się w jego rozwartej paszczy. proste i genailne
prośba o sprostowanie [5.187.***.***] dodano: 02.02.2017, 21:51 #7
Autorowi proponuje poczytać o motywie tańca śmierci w kulturze, a następnie sprostować artykuł. Przedstawianie w "danse macabre" ciał ludzkich w dziwnie wygiętych, nienaturalnych pozach było czymś zupełnie normalnym dla tego motywu. Niby znajomość kultury średniowiecza nie jest czymś szczególnie przydatnym, ale jednak warto by było nie traktować celowego nawiązania do znanego w kulturze motywu jako rażącej niedoróbki.
Poziom: 23
deFranco dodano: 03.02.2017, 08:27 #8
Moja pierwsza piątka:
1. Somewhere in Time
2. Live After Death
3. Killers
4. Seventh Son of a Seventh Son
5. The Number of the Beast

Reszta ma większy lub mniejszy urok
Eddie [81.144.***.***] dodano: 03.02.2017, 09:49 #9
Brakuje ikony czyli "The Trooper". Na kilku singlach znalazly sie ciekawe propozycje. Szkoda, ze Derek Riggs nie wspolpracuje z IM wiecej (troche z winy Ironow, o czym pisal na swojej stronie). Wszystkie jego okladki maja cos w sobie, ale najbardziej mi sie podoba Fear of the Dark. Mel fajnie tez przedstawil Eddiego na singlu "Reincarnation of Ben...".
Zawsze bardzo podobala mi sie stara okladka (z gosciem) "No Prayer".
Moje ulubione:
1. Fear of the Dark
2. Powerslawe
3. Singiel "Sanctuary"
4. Singiel "The Trooper"
5. Somewhere in Time
6. Life Ater Death
7. Killers

Najgorsze wg mnie:
1. Dance of Death
2. X Factor
3. AMOLAD
4. VirtualXI (calkowicie sie zgadzam z autorem w kwestii tej okladki)
5. Rock in Rio
6. The Final Frontier
7. The number of the Beast (wg mnie przereklamowana podobnie jak Brave new World)
Artzer [84.10.***.***] dodano: 04.02.2017, 11:44 #10
A może teraz ranking okładek albumów "live"?
Ukryj odpowiedzi (1)
Rifferion [94.254.***.***] do Artzer dodano: 09.02.2017, 10:49 #11
Zanotowaliśmy - przygotujemy zestawienie jak pozwolą nam inne obowiązki : )
Poziom: 12
Riff Raff dodano: 04.02.2017, 21:57 #12
Niestety większość z tych okładek to klasyczny przykład wizualnego kiczu. Broni się jedynie kilka z tych obrazków: "Fear Of The Dark", "Piece Of Mind", "Killers"...
Locha33 [84.10.***.***] dodano: 05.02.2017, 08:44 #13
Tak jest w przypadku 90% okładek"metalowych", choć IM zawsze byli na tym polu bardzo konsekwentni a kilka prac wpada w oko!
Poziom: 7
Irydion dodano: 05.02.2017, 12:54 #14
Powerslave bez dwóch zdań. Dla mnie najlepsza płyta ironów :-)
Poziom: 13
b_efta dodano: 05.02.2017, 15:38 #15
Bez zaskoczenia co do najgorszej okładki - Dance of death to na prawdę jakiś koszmar i nawet nie potrafię zrozumieć czemu ktokolwiek zaakceptował ten projekt. Jak ktoś chciał pokazać powykrzywiane w tańcu śmierci postaci to można się było do tego bardziej przyłożyć.
Ja [5.172.***.***] dodano: 06.02.2017, 09:04 #16
Masa błędów językowych, stylistycznych i merytorycznych.
Jackie74 [84.10.***.***] dodano: 06.02.2017, 09:31 #17
Gdyby wyrzucili te postaci, byłoby o wiele lepiej
Bankier44 [84.10.***.***] dodano: 09.02.2017, 11:51 #18
Nie da się ukryć, iż wiele błędów popełniono. Ale temat OK!
Poziom: 22
Faust dodano: 09.02.2017, 14:17 #19
Okładka jak i muzyka zawarta na Virtual XI zawsze mnie irytowały.
Poziom: 22
Faust dodano: 12.02.2017, 14:44 #20
Z drugiej strony - każda ma swój klimat!
Poziom: 3
Losont7 dodano: 12.02.2017, 16:52 #21
W temacie - nie sądzicie, że ilustracja do ostatniego albumu też ma swój klimat?
Komentarze (21 opinii) Skomentuj
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group