Ani debiutancka, ani ostatnia „Hardwired… to Self-Destruct” to nie jest wszystko na co stać Metallicę – twierdzi James Hetfield.
Wokalista i gitarzysta grupy Metallica rozmawiał niedawno z meksykańskim radiem Alfa. W związku z niedawną premierą nowego krążka James Hetfield opowiadał sporo o tworzeniu płyt.
 

Zawsze staramy się nagrać lepszy album. To coś wrodzonego, jest w nas. Nie stworzyliśmy jeszcze swojej najlepszej płyty. Zamierzamy to zrobić, nie wiem kiedy. Nie będę wiedział, jeśli już powstanie. Zawsze idziemy do przodu, tworzymy coś nowego. Jako zespół będący na scenie 35 lat… Są zespoły takie jak my, które grają tylko swojego hity i to też jest OK. Ale my tacy nie jesteśmy; jesteśmy artystami i kochamy tworzyć. To jak oddychanie – po prostu musimy.

 
Dodał, że wspaniale, gdy ponadto teksty i muzyka podobają się innym ludziom. Zdradził też kilka sposobów Metalliki na podgrzewanie atmosfery przed premierą.
 

Cudownie jest być połączonym z ludźmi i się z nimi komunikować. Jednak trochę tajemnicy dla mnie też jest ważne. Zatem trzymanie albumu przez chwilę, udostępnianie fragmentów, wiecie… To forma sztuki. Trudno jest w dzisiejszych czasach, gdy jest tyle informacji, zaskoczyć ludzi. Staramy się, by było ekscytująco.

 
Było tak przed wydaniem „Hardwired… to Self-Destruct”?
 

Komentarze (4)

Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
Questpump [94.254.***.***] dodano: 30.12.2016, 17:14 #1
i elegancko !
Poziom: 6
Aardeth dodano: 30.12.2016, 23:58 #2
Ale sranie w banie. Ostatnia płyta jest w porządku, ale uczciwie trzeba powiedzieć, że jest po prostu dobra/średnia... produkcja nie zachwyca (bas dalej schowany/perkusja za głośno), lata nie te więc i umiejętności wokalne i perkusyjne przeciętne, kompozycje bardzo wtórne, a solówki zagrane na jedno kopyto - to już nie to co było. Śmiem twierdzić, że Metallica popadła w jakiś samozachwyt, a gadanie o tym, że najlepsza płyta przed nimi zakrawa o jakąś megalomanie. Przez lata dziewięćdziesiąte Metallica, nabrała niewyobrażalnej sławy co było tylko i wyłącznie początkiem kompozytorskiego końca...Metallica straciła dobre 10 lat na rozmienianiu się na drobne i gwiazdorzeniu. Dlatego jak dla mnie na zawsze w moim sercu pozostanie pierwsze pięć płyt, w tym niezaprzeczalne arcydzieło metalu jakim Master Of Puppets. Dalsze płyty choć całkiem fajne, to już bez tej niesamowitej energii, bez thrashu. Już nie wspominając o tym, że nie akceptuje tych zestawień na płytę roku, gdzie Dystopie Megadeth, czy Testament stawia się za Hardwired co jest totalnym nieporozumieniem.
Poziom: 13
mikrobas dodano: 01.01.2017, 21:51 #3
"Bujać-to my,panowie szlachta!"
Poziom: 12
hahusky dodano: 02.01.2017, 08:51 #4
Trudno czyta sie takie artykuły bedac wychowany na tym zespole...nie wierze ze to pisze ale trzeba wiedziec kiedy ze sceny zejsc...mniej wiecej w 1997 roku
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group