terazrock.pl
0
ud | 29 września 2016
Newsy 1806V  
Płyta „Stampede of the Disco Elephants” zapowiadana jest od kilku lat. Wes Borland przyznaje, że Limp Bizkit boryka się z pewnymi problemami.

Gitarzysta Limp Bizkit  pojawił się niedawno w audycji „Someone Who Isn't Me”. Wesowi Borlandowi trochę smutno, że zapowiadany od czterech lat następca albumu „Gold Cobra” ciągle się nie ukazał. Początkowo płyta „Stampede of the Disco Elephants” miała być utrzymana w duchu „Paul’s Boutique” Beastie Boys (1989).

Taki był wtedy pomysł. Teraz nie wiem, jaki pomysł ma Durst. Mieliśmy wiele różnych sesji nagraniowych tego albumu. Ludzie, nasi zatwardziali fani, naprawdę chcą to usłyszeć. Ale prawda jest taka, że Fred nie jest zadowolony z tego, nad czym pracujemy – nie jest szczęśliwy. Wiem, że pracował nad wokalami.

Wokalista Fred Durst jest perfekcjonistą. Nie to, co Wes Borland.

Jestem osobą, która mówi: „Zróbmy cokolwiek i po prostu to wypuśćmy”. Próbuję uchwycić to, co się dzieje ze mną w danym momencie. Prawdopodobnie dlatego, kiedy spoglądam w przeszłość, nie podoba mi się wiele rzeczy, które zrobiłem. (…) On pracuje nad materiałem, dopóki nie będzie zadowolony, nawet jeśli trwa to latami. Rozumiem to.

Muzyk niezbyt optymistycznie podsumowuje sytuację w zespole:

W pewnym momencie trzeba powiedzieć „stop”, każdy będzie to widział inaczej. Nikt nie wiem, ile to jeszcze potrwa, może całą wieczność.

Na razie fanom pozostają poprzednie płyty Limp Bizkit, np. ostatnia „Gold Cobra”.

Komentarze - bądź pierwszy!
Aby dodać wątek musisz być zalogowany!
© 2013 Advertigo S.A. All rights reserved
Projekt i realizacja: F3 Group